Niemcy szydzą z Zełenskiego. ”Prawdziwy mężczyzna”. Prezydent Ukrainy nie chce być pod niemieckim butem?

Wołodymyr Zełenski w Niemczech fot. president.gov.ua
Wołodymyr Zełenski w Niemczech fot. president.gov.ua

Jeśli Niemcy piszą o tobie źle, to wiedz, że dobrze robisz – można by parafrazować opisując ostatnie artykuły, które pojawiły się na temat niedawnej wizyty prezydenta Ukrainy w Niemczech. Dziennikarze „Die Tageszeitung” usilnie starają się przekonać swoich odbiorców, że Wołodymyr Zełenski mimo, że jest politykiem to mentalnie pozostał komikiem.

O tym, że w artykule poświęconym Zełenskiemu raczej ciężko będzie dopatrywać się merytorycznych argumentów, mogliśmy się spodziewać. Prezydent Ukrainy w trakcie oficjalnych spotkań nie miał problemu z krytyką Niemców w sprawie m.in. budowy Nord Stream 2.

Ten polityczny „młokos” stojąc praktycznie twarzą w twarz z Angelą Merkel, mówił wprost, jakie problemy widzi w berlińskiej polityce.

„No, prawdziwy mężczyzna, prawdziwy obrońca” – piszą o Zełenskim dziennikarze. Chodzi o sytuację, w której Angela Merkel zaczęła nagle drżeć. Prezydent Ukrainy miał wspomnieć na konferencji, że szefowa rządu stała obok niego, a więc była całkowicie bezpieczna.

To zdaniem dziennikarki Barbary Ertel ma świadczyć o tym, że „nowicjusz wylądował w kałuży na międzynarodowym parkiecie”.

Jako, że ataku nie można oprzeć tylko na jednym pseudo argumencie, to jednocześnie przypomniano słowa, które padły ze strony Zełenskiego w trakcie wizyty we Francji.

Prezydent Ukrainy miał wówczas powiedzieć, że Ukrainki są tak piękne, że stały się marką jego kraju, co przyciąga turystów. Te słowa wywołały oburzenie wśród ukraińskich feministek m.in. z ruchu Femen. Zdaniem autorki to nazwanie kobiet marką turystyczną obraża wszystkie Ukrainki i ich długoletnią walkę o godność kobiecą.

Czytając artykuł Die Tageszeitung można odnieść dziwne wrażenie, że ten do niedawna „ciekawy, nowoczesny przywódca” z dnia na dzień zmienił się w „amatora, nowicjusza” ośmieszającego swój kraj. Czyżby prezydent Zełenski nie chciał być kolejnym politykiem pod berlińskim butem?

Źródło:  Die Tageszeitung / NCzas.com