Morawiecki doi niemiłosiernie. W przyszłym roku przedsiębiorcy będą oddawali do ZUS o wiele więcej niż do tej pory. Chciwe państwo żąda coraz więcej

Mateusz Morawiecki i puste kieszenie/fot. PAP/Pixabay (kolaż)
Mateusz Morawiecki i puste kieszenie/fot. PAP/Pixabay (kolaż)

Przedsiębiorcy będą musieli od przyszłego roku płacić na ZUS obowiązkową składkę w wysokości prawie 1,5 tys. zł każdego miesiąca. To wzrost o około 10 proc. Głównym powodem jest wzrost wynagrodzeń, który jest podstawą do obliczania wysokości składek.

W 2020 roku wysokość haraczu nazwanego obowiązkową składką na ZUS dla przedsiębiorców wzrośnie aż o 10 proc. Wyniesie prawie 1,5 tys. zł miesięcznie.

Wysokość składek obliczania jest na podstawie założeń do projektu budżetu. Podane są tam prognozowane przeciętne wynagrodzenie miesięczne w Polsce. Przedsiębiorcy zmuszani są do odprowadzania składek w wysokości 60 proc. tego uposażenia.

Według przewidywań rządu, wzrośnie ono z 4765 zł do 5227 zł. Przedsiębiorca będzie musiał więc odprowadzać na archaiczną instytucję 612 zł w ramach składki emerytalnej (55 zł więcej), 250 zł na składkę rentową (22 zł więcej), 77 zł na składkę chorobową (7 zł więcej) oraz 52 zł na wypadkową (5 zł) więcej.

Z kolei na Fundusz Pracy przedsiębiorcy zabierane będzie 77 zł, czyli 7 zł więcej.

Nie wiadomo jeszcze, ile wyniesie składka zdrowotna. Najpewniej będzie oscylowała wokół kwoty 375 zł.

Łącznie przedsiębiorcy będą musieli więc płacić 1070 zł, podczas, gdy wcześniej kwota ta wynosiła 975 zł. Dorzucając jeszcze również obowiązkową składkę zdrowotną, łącznie daje to kwotę 1445 zł. To nowy rekord.

Dlatego rząd tak chętnie podnosi płacę minimalną.

Źródło: gazeta.pl