Organizacje lesbijek, gejów i innych takich piorą mózgi dzieciom. Niewinne dzieci chcą w przyszłości zostać Drag Queen, choć nawet nie wiedzą co to [WIDEO]

9-letni Keegan, który za namową i przyzwoleniem rodziców występuje jako małoletni drag queen. Źródło: Facebook
9-letni Keegan, który za namową i przyzwoleniem rodziców występuje jako małoletni drag queen. Źródło: Facebook

Marksizm kulturowy postępuje coraz bardziej, a ofiarą radykalnie lewicowej propagandy i prania mózgu padają ci, którzy są na nią najmniej uodpornieni – dzieci. Obawy, które kiedyś zbywano pokpiwającym uśmieszkiem i uważano za teorie spiskowe, wchodzą w życie na naszych oczach.

Kiedy nauczyciel trzeciej klasy z szkoły w Teksasie zapytał swoich 8-letnich uczniów, kim chcą być, kiedy dorosną, jeden z nich napisał na białej tablicy: „drag queen”. Jeden z rówieśników zapytał go więc „a co to takiego?”, na co chłopak odparł „nie wiem”.

Ta odpowiedź pochodziła od Keegana, dziś 9-latka, „kreatywnego: dziecka, według słów matki: „ilustrującego tylko jedno z wyzwań, jakie stoją przed wychowawcami, gdy dostosowują się do zakresu tożsamości płciowych, które uczniowie mogą wyrazić”.

Ci którzy uważają tłumaczenie matki za bełkot prawdopodobnie mają rację. Chłopiec nie wiedział kim jest „Drag Queen”, którą chciał zostać, bo od najmłodszych lat prano mu umysł i kształtowano tak, by wyrósł na przedstawiciela LGBT.

Tym samym robiono chłopcu wielką krzywdę, bo jak widać po jego odpowiedzi na pytanie kolegi, jest on zdezorientowany i ma problem z własną tożsamością.

Niestety czasy mamy takie, że nauczyciele, którzy powinni stać na straży dobra dzieci zaraz po rodzicach zaczynają bawić się w gierki LGBT. Amerykański „Reuters” tak pisze o podejściu przez szkolne ciała pedagogiczne do podobnych sytuacji:

„Nauczyciele, którzy od wieków dzielą uczniów na chłopców i dziewczęta, teraz odkrywają lepsze sposoby docierania do uczniów, którzy są osobami niezwiązanymi z jakąkolwiek płcią, płynnymi płciowo i niespójnymi płciowo, oraz do dzieci transpłciowych, których tożsamość płciowa różni się od tej, którą przydzielono im po urodzeniu.”

„Niespójne płciowo”? „Płynne płciowo”? Na pierwszy rzut oka brzmi to jak opis choroby kogoś, kto potrzebuje pomocy psychiatry. Niestety dziś takie osoby są utwierdzane w swoich rojeniach, i kończy się to samobójstwami, tak jak w przypadku aktywisty LGBT z Warszawy uważającego się za kobietę.

W Stanach Zjednoczonych ta paranoja poszła tak daleko, że niektóre okręgi szkolne używają bardziej neutralnego pod względem płci języka, zwracając się do uczniów według preferowanych zaimków, którymi mogą być „oni”, „ich” dla jednostki pojedynczej lub wymyślony „zie”, „cyr”, „Zirs” (zamiast „he/she”, „his/her” etc.), które są używane jako substytut. Niektóre szkoły pozwalają uczniom łatwo zmienić preferowane imię lub tożsamość płciową.

9-letni Keegan na przykład za namową rodziców przedstawia się jako „Mini Kween Kee Kee”. Rodzice zabraniają mu identyfikować z jakąkolwiek płcią. Podobno jedynie „pozwolili Keeganowi być sobą” i nie chcieli mu narzucać żadnych norm z góry.

Teraz wyznają, iż byli naprawdę zaskoczeni gdy im wyznał, że jest gejem. Stało się to po pięciu latach od momentu gdy zaczęli mu kupować krótkie spódniczki i buty na cieniutkim obcasie.

Prawdopodobnie nieodwracalnie zniszczyli chłopcu psychikę, a jedynym powodem było działanie według chorej ideologii LGBT. Takie postępowanie względem dzieci jest tak samo krzywdzące jak inne występujące w rodzinach patologie np. alkoholizm, bicie czy wykorzystywanie seksualne. W takich przypadkach dzieci są rodzicom odbierane; w tym przypadku rodzice pozują na bohaterów lewicowych mediów.

Źródło: Reuters, bigsta.net, Facebook, YouTube