To jest edukacja! Rodzice zabrali córki ze szkoły. Zamiast nauki w ławce odbyli podróż dookoła świata [ZDJĘCIA]

Zdj. ilustr. Źródło: naceschools
Zdj. ilustr. Źródło: naceschools

Rosie Murray-West będąca dziennikarką i członkiem szkolnego zarządu, wraz z mężem Paulem Bigmorem, wypisali swoje dzieci ze szkoły aby następnie odbyć z nimi podróż dookoła świata. Rodzice stwierdzili, że w ten sposób ich córki będą kształcić się lepiej niż w szkolnej ławce.

Brytyjski lewiatan podobnie do polskiego neosocjalistycznego reżimu chce panować nad wszystkim. Za jednorazową nieobecność dziecka na lekcji szkoły państwowe na Wyspach wystawiają rodzicowi mandat w wysokości 60 funtów. Dlatego czyn na który odważyli się Rosie Murray-West i Paul Bigmore był przez wielu krytykowany, a w ocenie wolnościowców może wręcz uchodzić za heroiczny.

„Sześć miesięcy temu jednak mój mąż i ja wypisaliśmy nasze dwie dziewczynki, Daisy(8 lat) i Clover (6 lat), z edukacji w pełnym wymiarze godzin, aby podróżować z nimi po świecie. Podczas, gdy nawet jednodniowa nieobecność w szkole może skutkować wysoką grzywną nasza decyzja sprowokowała wiele pytań. Najczęstsze: „Czy to nawet legalne?” Drugi najczęstszy: „Co z ich miejscami w szkole?”
– napisała w swojej relacji z tej decyzji matka dziewczynek.

Wydaje się nieuniknione w rosnącej kulturze obsesji na punkcie obecności w szkole, danych i wykresów, że robienie czegoś innego z edukacją dzieci jest postrzegane jako z natury podejrzane. W końcu trudno jest oszacować osiągnięcia kształconych indywidualnie dzieci pod względem pojawiających się ze strony systemu oczekiwań i trudno jest dopasować do poszczególnych „lekcji” odpowiednie etykiety, którymi rząd chce teraz określać umiejętności dzieci. Istnieje również obawa, że ​​dzieci nie skorzystają z ważnych umiejętności socjalizacyjnych.

Jednak dzięki podróży dzieci doskonale nauczyły się drugiego języka (hiszpańskiego), poznały kulturę innych krajów i uczyły się historii nie tylko z perspektywy eurocentrycznej. Rodzice zapewnili im to czego szkoła nie była w stanie zapewnić.

Jeśli zaś chodzi o kwestie finansowe to Państwo Bigmore, sfinansowali swoją podróż z pieniędzy pochodzących ze zwrotu podatku i wynajmu ich domu w południowym Londynie.

Kształcenie indywidualne okiem wolnościowca

Kształcenie indywidualne to piękny przykład na odebranie monopolu na wychowanie dzieci państwowemu lewiatanowi. Szczególnie dziś taka perspektywa jest ważna, kiedy do szkół wpełza seksuaalizacja dzieci i inne wynalazki na które rodzice niekoniecznie chcieliby się zgadzać to mają oni prawo wziąć edukowanie dzieci w własne ręce.

Michael Horn w czasopiśmie „Freeman” napisał:

„Świat się zmienił, lecz nasze szkoły są ciągle takie same. Wszyscy rodzice wiedzą, że każde dziecko ma zróżnicowane potrzeby edukacyjne w różnych porach swojego życia. Jeśli chcemy, aby wszystkie dzieci osiągały sukcesy w szkole i życiu to potrzebujemy systemu, który może dostosować się do potrzeb różnych uczniów — jest to dokładnym przeciwieństwem standaryzacji.”

Według Horna, pomimo tego że świat się zmienia to szkoły wciąż wyglądają tak jak sto lat temu, kiedy to tworzono system edukacji na kształt porządku pracy w fabryce.

Za to Hayek już w latach 60-tych pisał w swojej „Konstytucji Wolności”, że:

„Nie tylko dziś więcej niż kiedykolwiek przemawia przeciw prowadzeniu szkół przez państwo, ale w dodatku wygasła większości argumentów wysuwanych w przeszłości za tym rozwiązaniem. W każdym razie nie ma wątpliwości, że dziś gdy tradycje i instytucje powszechnej oświaty są utrwalone, a nowoczesne środki transportu ułatwiają przejazdy, nie ma już nie tylko potrzeby, aby edukacja była finansowana przez państwo, ale nawet przez nie gwarantowana.”

Od tego czasu minęło już ponad pół wieku, a w państwowej edukacji niewiele się zmieniło. Dlatego pomysł państwa Bigmore zdaje się być godnym do naśladowania przez odpowiedzialnych rodziców, którzy chcą swoim dzieciom zapewnić zarówno dobre warunki do optymalnego kształcenia jak i pozostawić w swojej gestii wpływ na wychowanie swoich pociech.

Indie: Zdjęcie zrobione w rezerwacie dla słoni Wildlife SOS podczas naszej podróży dookoła świata Autor: Paul Bigmore
Indie: Zdjęcie zrobione w rezerwacie dla słoni Wildlife SOS podczas naszej podróży dookoła świata
Autor: Paul Bigmore
Gwatemala: Daisy i Clover badające zabytki Antiqua Guatemala, miasta, które zostało założone w początkach XVI wieku
Gwatemala: Daisy i Clover badające zabytki Antiqua Guatemala, miasta, które zostało założone w początkach XVI wieku
Autor: Paul Bigmore
Gwatemala: Rodzina na kursie robienia czekolady w mieście Antiqua Guatemala, jednym z wielu miejsc, do których zabraliśmy nasze dzieci Autor: Paul Bigmore
Gwatemala: Rodzina na kursie robienia czekolady w mieście Antiqua Guatemala, jednym z wielu miejsc, do których zabraliśmy nasze dzieci
Autor: Paul Bigmore

Źródło: DobreWiadomości.net, Telegraph.co.uk, Instytut Misesa, „Konstytucja Wolności”