Otwarto nieczynny od lat tunel w Mamerkach! Zamiast Złotej Komnaty znaleziono…

Żłoto Fot. Pixabay

W kompleksie bunkrów w Mamerkach otwarto nieczynną od lat studzienkę. Zbudowany z cegły klinkierowej tunel okazał się być pusty. Dzierżawca obiektu liczył, że znajdzie w tunelu artefakty z czasów II wojny światowej, a może nawet Bursztynową Komnatę.

Właz, który w czwartek odkopywano i otworzono jest w środku lasu, w pobliżu jednego z bunkrów. W czasie wojny znajdowało się w tym obiekcie kasyno wojskowe. Z samego rana, gdy do Mamerek nie dotarli jeszcze dziennikarze i gapie, leśnicy wycięli rosnącą na włazie samosiejkę. Po godz. 10 ekipa dzierżawcy Mamerek, Bartłomieja Plebańczyka, rozpoczęła odkopywanie włazu studzienki. Plebańczyk na bieżąco komentował przed kamerami rozwój wydarzeń. „Są emocje, emocje ogromne, ciekawe co zobaczymy” – relacjonował Plebańczyk.

Po ok. 15 minutach właz odkopano i w metalowe ucho klapy wsunięto metalową sztabę, która miała pomóc podnieść wieko. Okazało się, że klapa jest bardzo ciężka i na pomoc ekipie Plebańczyka ruszyło kilku gapiów. Po kilku minutach mocowania klapa została uniesiona i nieco odsunięta na bok. Przy ostatniej próbie odsunięcia klapy jej metalowe, zardzewiałe uchu, odłamało się.

„Ależ ciężka ta klapa, jak nie wiem co!” – emocjonował się jeden z otwierających właz.

Po odsunięciu klapy do środka wpuszczono kamery, które pokazały, że studzienka zbudowana jest z klinkierowej cegły, ma drabinkę, a na dnie jest zasypana piaskiem.

„Nie ma śladów po turystach, nie ma śmieci, prawdopodobnie jest to pierwszy raz od czasów zakończenia II wojny światowej, gdy ta studzienka została otwarta” – powiedział PAP Plebańczyk. Dodał, że już ten fakt jest sukcesem.

„Nie ma w tej studzience materiałów wybuchowych, dzięki czemu będziemy mogli do niej wejść i ją dokładnie obejrzeć, sprawdzić, co mogło w niej być” – dodał Plebańczyk. Przyznał, że w jego ocenie Niemcy mogli tam trzymać np. paliwo lub kable czy rury. Plebańczyk przyznał, że „zasypanie piaskiem daje pole do myślenia, co tam jest”. Wcześniej przyznawał, że liczył na artefakty wojenne lub nawet na Bursztynową Komnatę.

W ocenie operatora kamery, Zbigniewa Marciniaka, odkryta studzienka wygląda na „typowa studzienkę” np. na wody opadowe.

Zasypaną studzienkę Plebańczyk odnalazł dzięki georadarowi. Powiedział, że to urządzenie daje nadzieję „na kolejne wskazania”.

(PAP)