On mógł powstrzymać „bestię z Mrowin”! Nie uwierzył jednak, że Jakub A. mówi „na poważnie”. Teraz męczą go wyrzuty sumienia

Aresztowanie bestii z Mrowin/fot. Twitter Polska Policja
Aresztowanie bestii z Mrowin/fot. Twitter Polska Policja

Jakub A., okrzyknięty „bestią z Mrowin”, na początku nie chciał samemu brudzić sobie rąk. Zamierzał wynająć zabójcę i nawet znalazł kandydata, był nim młody Ślązak, któremu podejrzany ofiarował pieniądze za popełnienie morderstwa. Chłopak nie wziął jednak psychopaty na poważnie i nawet nie zawiadomił policji.

Jest rówieśnikiem Jakuba A., i od początku „wiedział” o tym, że 22-latek zamierza popełnić morderstwo. „Wiedział” w cudzysłowie bo nie wziął tego wszystkiego na poważnie. Trudno mu się zresztą dziwić. Teraz jednak męczą go wyrzuty sumienia.

„Jest w strasznym stanie psychicznym. Nie miejcie do niego pretensji.”

„Nie miejcie do niego pretensji. On jest teraz w strasznym stanie psychicznym. To bardzo młody człowiek, mniej więcej rówieśnik Jakuba, jego znajomy. „Oferty” udziału w zbrodni nie potraktował poważnie. Tego jesteśmy pewni. Bardzo dokładnie analizowaliśmy ten wątek sprawy z pewnością on nie popełnił żadnego przestępstwa nie zawiadamiając o tym, że jest namawiany do zabójstwa dziecka.” – mówi jeden ze śledczych.

Trudno ocenić jak można było się zachować na miejscu chłopaka. Namowa do popełnienia morderstwa nie jest raczej typowym elementem szarej codzienności, więc gdy się taką słyszy to raczej trudno podejrzewać, że „zleceniodawca” mówi na poważnie.

Szkoda więc chłopaka ze Śląska, który zapewne do teraz analizuje mimikę, gesty i słowa przyszłego mordercy z dnia, w którym złożył mu swoją ofertę.

Gdy pojawiła się informacja o morderstwie to zachował się jak trzeba

Gdy tylko pojawiła się informacja o tym, że mała Kristinka nie żyje to Ślązak od razu zawiadomił policję. Dzięki temu można było bardzo szybko zatrzymać domniemanego mordercę. Możliwe, że tym czynem chłopak uratował inne osoby bo 22-latek z Mrowin był bardzo niebezpieczny i niestabilny psychicznie.

W całej sprawie jest jeden dziwny wątek

W całej sprawie z chłopakiem ze Śląska jest tylko jedna tajemnicza kwestia. Maile, które dostawał od Jakuba A. same się kasowały po jakimś czasie.

Policja dysponuje jednak zrzutami z ekranu, które posłużyły jako dowód w sprawie, co oznacza, że młody Ślązak musiał robić zrzuty z ekranu po tym jak dostawał wiadomości. Czyżby więc jednak podejrzewał, że zamiary Jakuba A. można traktować poważnie?

Policja stanowczo wyklucza taką możliwość i chłopakowi nie zostaną postawione żadne zarzuty. Gdyby jednak okazało się, że miał podejrzenia co do możliwości ziszczenia się planów o których dowiedział się z maila to w polskim prawie istnieje na taką bierność w niezawiadamianiu służb odpowiedni paragraf.

„Kto, mając wiarygodną wiadomość o karalnym przygotowaniu albo usiłowaniu lub dokonaniu czynu zabronionego (…) nie zawiadamia niezwłocznie organu powołanego do ścigania przestępstw, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”– mówi artykuł 240 kodeksu karnego.

Skoro jednak policyjny psychologowie przebadali chłopaka z województwa śląskiego, to należy ufać, że rzeczywiście nie mógł on przewidzieć tych strasznych wydarzeń, które rozegrały się w Mrowinach.

Źródło: Polska Times