
Grzegorz Schetyna w Warszawie, Katarzyna Lubnauer w Łodzi, Borys Budka w Katowicach, Tomasz Siemoniak we Wrocławiu, Małgorzata Kidawa-Błońska w okręgu pod Warszawą i budząca największe zdziwienie radykalna feministka Barbara Nowacka w Gdyni. Tak wyglądają przymiarki KO do jedynek w nadchodzących wyborach parlamentarnych.
Grzegorz Schetyna wyraźnie nie ma pomysłu na nadchodzące wybory parlamentarne. Trudno ocenić czy to brak umiejętności czy po prostu bardziej zależy mu na zawiadywaniu partią niż rządzeniu państwem.
Katarzyna Lubnauer niby ma jakieś związki z Łodzią, ale jest tak bezbarwnym i kojarzącym się z nieudolnością politykiem, że taki wybór może być strzałem w stopę.
Najdziwniejsze jest jednak, chociażby częściowe, poddanie Pomorza. Do tej pory PO wygrywało w tym regionie bazując na lokalnym patriotyzmie mieszkańców, wystawiając tam ludzi z pomorskiego lub choćby ludzi z PO czyli partii, która została na Pomorzu założona.
Teraz jednak Schetyna przymierza się do bardzo zaskakującego ruchu. Nie dość, że nie wystawia w Gdyni nikogo z PO to na dodatek uważa, że konserwatywni i religijni Kaszubi zagłosują na radykalną feministkę sympatyzującą z lewicowymi ekstremizmami.
Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego w swoich badaniach przedstawia ten region jako jeden z najaktywniejszych pod względem uczestnictwa w uroczystościach religijnych.

Źródło: ISKK
Kaszubi z tych okolic swoją tożsamość opierają na wierze i tradycji katolickiej i odczuwają też silnej wsparcie ze strony Kościoła, który odprawia msze w języku kaszubskim i angażuje działaczy regionalnych w różne przedsięwzięcia.
Barbara Nowacka, która walczy z Kościołem i otwarcie optuje za legalizacją aborcji na życzenie raczej ma marne szanse na zdobycie sympatii mocno wierzących wyborców.
Wybory samorządowe pokazały najpierw, że ludzie z Kaszub nie chcą głosować na partie mainstreamowe i wolą wspierać swoje lokalne ugrupowania, następnie wybory do EP pokazały zmieniającą się tendencję – wioski w których wciąż używa się na co dzień języka kaszubskiego głosowały na partię Jarosława Kaczyńskiego.
Widocznie Grzegorz Schetyna nie wyciągnął z tego żadnych wniosków i zamierza stracić całe pomorze, zostawiając PO jedynie wyspę w postaci Gdańska.
Źródło: Interia, PAP