
Ogromna fala krytyki spadła na program „Projekt Lady” po ostatnim wyemitowanym odcinku, w którym do zadań wykorzystywane były żywe zwierzęta. Jedno z nich miało umrzeć na planie.
„Eksperymentalna szkoła ma pomóc im odmienić dotychczasowe życie. Producenci zgodnie twierdzą, że wybór uczestniczek do tego sezonu przeszedł ich najśmielsze oczekiwania. To będzie bardzo mocna grupa silnych osobowości i świadomych dziewcząt. To także pierwsza międzynarodowa edycja. Wśród uczennic szkoły dam będą dziewczęta innych narodowości. Do programu zgłosiły się również Polki, które na co dzień mieszkają poza granicami naszego kraju – w Wielkiej Brytanii i Holandii”– tak TVN opisuje nadchodzący sezon swojej hitowej produkcji.
Teraz jednak program pojawia się na ustach wszystkich z zupełnie innego powodu niż zainteresowania resocjalizacją dziewcząt. W ostatnim odcinku do zadań wykorzystywano żywe stworzenia – gryzonie.
Zadanie miało polegać na przełamywaniu swoich lęków przez biorące udział w programie dziewczęta. Nikt nie pomyślał jednak o lękach zwierząt i ogromnym stresie jaki musiały przeżywać podczas kręcenia rzeczonego odcinka.
„Radio Zet” podało informację, że jedna z osób które pracowały przy produkcji tego dnia twierdzi, iż w trakcie kręcenia odcinka zdechła świnka morska. Gryzoń miał paść z powodu wyziębienia organizmu spowodowanego włączoną klimatyzacją.
Stacja TVN w żaden sposób nie odniosła się do tej informacji. Szkoda świnki.
Źródło: Radio Zet, Instagram