„Tęcze i cienie”. W LGBT biorą się za łby. Wg najpopularniejszego magazynu ekonomicznego „T” zaczyna walczyć z „L”

W Irlandii Północnej/The Economist
Zdjęcie ilustracyjne : EPA/SEDAT SUNA Dostawca: PAP/EPA.

Angielski „The Economist” opublikował artykuł o narastającym konflikcie w łonie LGBT. Lesbijki zaczynają walczyć ze zmiennopłciowcami obawiając, się że mężczyźni podający się za kobiety zniszczą prawa kobiet.

W Londynie w sobotę 6 lipca odbywa się pochód LGBTWC. Z tej okazji tygodnik „The Economist” opublikował artykuł o narastającym konflikcie w gronie lesbijek, homoseksualistów i zmiennopłciowców.

W artykule „Tęcze i cienie” autor wskazuje, że konserwatywny establishment nie jest już przeciwnikiem LGBT. „Politycy, przedsiębiorcy, liderzy sami przywdziewają tęczowe barwy. Największe konflikty rozgrywają się łonie samej koalicji lgbt” – czytamy.

Największe dotyczą zmiennopłciowców utożsamianych z literą ‚t” i lesbijkami – litera „l”, a także ogółem kobiet, zwłaszcza feministek. Wiele kobiet zaczyna się obawiać, że ochrona praw zmiennopłciowców – mężczyzn, którzy wydumali sobie, że są kobietami zagraża prawom i bezpieczeństwu samych kobiet.

Zmiennopłciowcy z kolei oskarżają kobiety o „transfobię” oskarżając je o coraz więcej „przestępstw z nienawiści” wobec transów.

Jak pisze „The Economist” najbardziej zagubieni są politycy, którzy nie wiedzą jaką spójną postawę zając w tym konflikcie. Jako przykład przywoływane są działania szkockich władz, które wycofały się z nowelizacji Gender Recognition Act – Ustawy o Uznawaniu Płci, która do pół roku miała skrócić urzędowy czas „zmieniania” płci. Chciały też znieść wymóg przedstawiania zaświadczeń lekarskich.

Na to z oburzeniem zareagowały organizacje kobiece wskazując, że „rząd podąża ślepo w kierunku podważania praw kobiet”. Ostatecznie rząd wycofał się z poprawki i przygotowuje zmiany w niej.

Władze Szkocji musiały wycofać się też z wytycznych dla szkół mówiących o traktowaniu zmiennopłciowych uczniów. Normalnym uczniom, którzy „czują się niewygodnie w szatniach i łazienkach z uczniami zmiennopłciowymi” nakazano „poszukać sobie innych pomieszczeń, albo czekać”. Wytyczne nakazywały również składanie raportów do władz na temat rodziców, którzy nie chcą zaakceptować tego, iż ich dzieci mniemają, iż mają inna płeć niż mają.

W samej Anglii skontrolowana ma być działalność Gender Identity Development Service – instytucji zajmującej się także medycznie zmiennopłciowcami i prowadzącej jedyną w kraju klinikę dla dzieci, którym wydaje się, że są innej płci, niż są. W ciągu czterech lat liczba dziewczynek chcących poddać się operacji „zmiany” płci wzrosła czterokrotnie. Zabiegi dokonuje się nawet na 3-letnich dzieciach.

„The Economist” wskazuje na wciąż rosnąca presję zmiennopłciowców na lesbijki, by same „zmieniły się” w mężczyzn i domaganie się od nich przeprosin za „bigoterię, ignorancję i nienawiść”.

Zmiennopłciowcy oskarżają lesbijki o transfobię, bo nie chcą one zadawać się z mężczyznami, którym wydaje się, że są kobietami. „Economist” pisze, iż zjawisko konfliktów w gronie LGBT mają też miejsce w innych krajach. W Stanach Zjednoczonych na imprezie mającej uczcić 50 lat ruchu LGBT doszło do bójki pomiędzy homoseksualistami, a zmiennopłciowymi mężczyznami.

W Wellington – stolicy Nowej Zelandii lesbijki zostały wykluczone z pochodu i imprez lgbt. „Ruch, który wyrósł na promowaniu tolerancji ma jej sam w sobie coraz mniej” – podsumowuje „Economist”