Ekowariaci chcą sparaliżować największe brytyjskie lotnisko. Nad Heathrow maja latać ich drony

Wariaci z londyńskiej ekosekty Rebelion Extincion planują sparaliżowanie londyńskiego lotniska Heathrow. Zdjęcie: FairPlanet
Wariaci z londyńskiej ekosekty Rebelion Extincion. Zdjęcie: FairPlanet
REKLAMA

Wariaci z brytyjskiej ekoseksty Extinction Rebellion chcą na ponad dwa tygodnie sparaliżować prace londyńskiego lotniska Heathrow. Planują masowe wypuszczenie dronów, które latałyby w pobliżu tego portu lotniczego. 

Plan sparaliżowania lotniska i sprowadzenia zagrożenia na loty krąży wśród ekstremistów z grupy Extinction Rebellion. Wariaci wcześniej kilkoma akcjami spluralizowali już londyński transport, a zwłaszcza metro. Fanatycy sekty przyklejali się m.in do wagonów podziemnej kolejki, do jezdni, przykuwali do budynków użyteczności publicznej i siedzib firm.

REKLAMA

Teraz szaleńcy planują atak na największe europejskie lotnisko. Fanatycy chcieli zrobić już to wcześniej, ale przełożyli swoje plany, gdy okazało się, że sposób w jaki zamierzają je sparaliżować dronami sprowadziłby ogromne zagrożenie dla lotów. Wprowadzili więc do swego planu poprawki.

Teraz, lekkie – nie ważące więcej niż 7 kg drony mają latać najwyżej na wysokości dwóch metrów w odległości ok. 5 km od strefy zakazu puszczania maszyn. Wariaci planują, że ich operatorzy będą dzwonić na policję, donosić na siebie, po to, by aresztowała ich policja.

Jest wielka okazja by skromne drony zmienić w Dawidów, które powstrzymają Goliata Heathrow i światowy przemyśl lotniczy od zniszczenia nas – piszą ekofanatycy w swych odezwach. Jak deklarują jest już 415 osób gotowych dać się aresztować, a ochotników wciąż przybywa.

Ekofanatycy dają władzom dwa miesiące czasu na spełnienie ich żądań. Są one tak mgliste i nierealne, że oczywiście nie można ich traktować poważnie. Akcja ma trwać 16 dni i może utrudnić życie co najmniej 3,5 miliona pasażerom.

Masowe pojawianie się dronów nawet poza strefą zakazu ich latania niesie ze sobą duże ryzyko. Rzecznik Heathrow mówi, że 5 km od lotniska to nadal zbyt blisko. Władze lotniska współpracują z londyńska policją, by ograniczyć szkodliwość akcji i ryzyka z nią związane.

REKLAMA