
Niemiecka gmina Mescherin, założona przez Słowian w XIII wieku jako Moskorzyn – jej dzisiejsi mieszkańcy to w większości pracujący tam Polacy. Została jedynie garstka Niemieckich emerytów, których z przyczyn naturalnych jest coraz mniej.
„Mescherin jest już tak spolonizowany, że specjalnością lokalnej kuchni stał się… bigos. Ponoć jest tu lepszy niż po wschodniej stronie Odry” – donosi WP.
– Ta gmina jest spolonizowana. Nie ma pizzerii, bo pizzę Niemcy zamawiają w sąsiednim Gryfinie. Nie ma stacji, bo wszyscy tankują w Polsce. I nie ma sklepu, bo wszyscy jeżdżą na zakupy za Odrę. Nie ma mieszkańca gminy, który choć raz w tygodniu nie jechałby do Polski. Nie mówiąc już o tym, ilu mieszka tu pana rodaków– mówi jeden z mieszkańców.
Gmina jest niewielka ale ładna. Mnóstwo w niej zieleni. Jakimś cudem udało jej się uniknąć zabetonowania za czasów NRD.
Mescherin nie jest miastem wyjątkowym, obrazuje tylko proces, który na wschodzie Niemiec trwa w najlepsze już od jakiegoś czasu. Gartz (od słowiańskiego „gard”) i Tantwo (pol. hist. Tętowa) – wyglądają tak samo. Młodzi Niemcy uciekają z nich na zachód kraju, a nieruchomości kupują głównie Polacy.
Zostają jedynie emeryci, a i tych jest coraz mniej z przyczyn naturalnych.
Historycznie ziemie Niemiec Wschodnich są słowiańskie. Niekoniecznie polskie ale zakładali je przodkowie Słowian Zachodnich – Czechów, Słowaków, Kaszubów, Serbów Łużyckich i Polaków. Mieszkali tam Wieleci, Połabianie, Pomorzanie i Łużyczanie – to oni zakładali miasta takie jak na przykład… Berlin.
W niemieckiej stolicy wciąż zresztą wybrzmiewa „ber” co oznacza po prostu „bór”, a sama nazwa miasta jest bardziej podobna do takich polskich nazw jak Dęblin czy Lublin niż np. Hamburg.

Źródło: prt sc WP.pl
Jeśli nasi rodacy dalej będą w tym tempie wypierać Niemców, to za niedługo Słowianie znów będą na tych terenach stanowić większość.
Źródło: Wp.pl