
Twórcy tego rankingu nie mieli wątpliwości. Pierwsze trzy miejsca przyznali komunistycznym dyktaturom. Liderem są Chiny, gdzie chociaż istnieje tam dostęp do sieci, to stworzyli gigantyczną zaporę cenzury i kontroli internetu.
Drugie miejsce przypadło KRL-D. Tam po prostu ograniczono dostęp obywateli do internetu, a jeśli mają to szczęście, to dostępne strony zawierają więcej propagandy, niż informacji.
Trzecia pozycja to Kuba. Na Kubie sytuacja jednak powoli się zmienia. W miastach są już punkty dostępu Wi-Fi w miejscach publicznych. Zaporą dla miejscowych są wysokie koszty. Wiele witryn jest jednak zablokowanych, zwłaszcza strony krytykujące system polityczny tego kraju.
Poza podium znalazł się na pozycji 4 – Iran. Kraj ten blokuje wiele stron, ale część cenzury dotyczy dostępu do hazardu i pornografii. Korzystanie z nieodpowiednich witryn grozi procesem sądowym. Iran rozbudowuje obecnie internet, ale chciałby wzorować się tu na doświadczeniach chińskich.
Pierwszą piątkę zamyka Arabia Saudyjska. Tu cenzura jest dość wysublimowana i dotyczy kontroli połączeń z zagranicą. Zastosowane filtry blokują treści uważane za nieodpowiednie, niemoralne lub niebezpieczne. Chodzi tu m.in. krytykę władz Królestwa, ale też o tematykę narkotyków, pornografii, LGBT, czy hazardu.
Źródło: Press-citron.net