Rasizm w czystej postaci. Izraelski minister, rabin i wojskowy, nazywa mieszane małżeństwa Żydów „drugim Holokaustem”

Rafi Perec - izraelski rabin, wojskowy i polityk. Foto: wikimedia
Rafi Perec - izraelski rabin, wojskowy i polityk. Foto: wikimedia

Mieszane małżeństwa Żydów, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, „to drugi Holokaust” – oznajmił na niedawnym posiedzeniu izraelskiego rządu minister oświaty Rafi Perec. Jak piszą w czwartek izraelskie media, jego słowa wywołały burzę.

Autentyczność wypowiedzi Pereca na posiedzeniu gabinetu w dniu 1 lipca potwierdził osobisty rzecznik ministra przewodzącego partii Żydowski Dom.

Minister, który jest byłym rabinem izraelskich sił zbrojnych, wyraził zaniepokojenie zjawiskiem asymilacji żydowskich wspólnot na świecie i dodał, że wspólnoty te utraciły z powodu zawierania mieszanych małżeństw 6 mln członków.

Perec wypowiadał się na ten temat z okazji ogłoszenia raportu o stanie społeczności żydowskich na świecie przez byłego amerykańskiego dyplomatę Dennisa Rossa.

Izraelski minister energetyki Juwal Szteinic zwrócił się do kolegów w rządzie, mówiąc: „nie powinni nie doceniać tych Żydów w Stanach Zjednoczonych, którzy bardziej niż ze względów religijnych czują się Żydami ze względów kulturowych i historycznych”.

Premier Benjamin Netanjahu podsumował dyskusję, podkreślając, że mniej go interesują tendencje polityczne reprezentowane przez amerykańskich Żydów, z których większość i tak głosuje na Demokratów, a bardziej tendencje demograficzne.

Jonathan Greenblatt, dyrektor Ligi Przeciwko Zniesławieniu (ADL), żydowskiej organizacji mającej siedzibę w Nowym Jorku i walczącej z antysemityzmem, również wziął udział w dyskusji i oświadczył, że niektóre wypowiedziane w niej opinie „trywializują Holokaust” i „obrażają” żydowską społeczność.

Perec oraz lider Unii Narodowej i minister transportu Bezalel Smotrich odnowili w środę narodowo-religijną koalicję Unia Partii Prawicowych, aby wziąć udział w wyborach wyznaczonych na 17 września tego roku.

Unia Partii Prawicowych zgodziła się wejść do rządowej koalicji Netanjahu, która nie zdołała uzyskać poparcia wystarczającego dla uniknięcia powtórki wyborów, mimo że włączyła w swe szeregi niektórych urzędujących ministrów. (PAP)