Dlaczego na Zachodzie kochają Rosję Putina? Słuszna analiza i błędne wnioski

Władimir Putin i Matteo Salvini. Foto: PAP/EPA
Władimir Putin i Matteo Salvini. Foto: PAP/EPA
REKLAMA

We włoskim „Corriere della Sera” pojawił się komentarz publicysty Angelo Panebianco, który analizuje, co pociąga Włochów w Rosji Władimira Putina. Fascynacja Rosją dotyczy polityków. Tak było z Silvio Berlusconim, o to samo podejrzewa się Matteo Salviniego.

Rzecz nie dotyczy tylko Italii. Z nadzieją na Rosję patrzą też np. suwereniści francuscy, od „narodowej” Marine Le Pen, po Philippe’a de Villiersa i innych polityków prawicy.

REKLAMA

Komentarz Panebianco jest nawiązaniem do szeroko omawianej w mediach włoskich sprawy domniemanego finansowania współrządzącej Włochami Ligi wicepremiera Matteo Salviniego przez stronę rosyjską. Jednak pewne spostrzeżenia wydają się prawdziwe dla większości zachodnich ruchów narodowych.

Na łamach największej włoskiej gazety autor zachęca do refleksji: „Dlaczego tylu naszych rodaków, dzisiaj i w przeszłości, doświadcza fatalnej fascynacji ‘azjatyckim despotyzmem’?”

Panebianco pisze o „intensywnej sympatii wielu naszych rodaków do Rosji”. Jako przyczyny wskazuje tu „silny antyamerykanizm”. Rosja z kolei postrzegana jest jako orędowniczka takiej postawy, a także „antymodernizmu i sprzeciwu wobec Zachodu”, a zwłaszcza kierunku w jakim ten świat podąża.

Włoski publicysta pisze: „Kiedy Putin, lider kraju, który w całej swej historii nie poznał nigdy liberalnej demokracji, oświadcza, że jest ona skończona, spotyka się z uznaniem wielu tych, którzy zawsze gardzili światem, do którego należą”.

Czy jednak brak praktykowania „liberalnej demokracji” oznacza, że nie można jej krytykować? Dalsze wnioski Panebianco m.in. o tym, że „Wiele osób woli, aby ktoś inny za nie myślał i decydował”, czy o tym, że „wielu po prostu boi się wolności; dlatego wolą ją dewaluować w swoich własnych oczach, muszą określać ją jako skończoną, iluzoryczną. O wiele bardziej wolą despotyzm niż wolne społeczeństwo” – wydają się już mocno przesadzone i wręcz fałszywe.

Błąd zachodnich suwerenistów polega na tym, że Rosji po prostu nie znają, a podzielając krytykę kierunku rozwoju demoliberalizmu ze strony Putina, biorą skutek za przyczynę. Rosja jest z pewnością alternatywą dla cywilizacji zachodniej fałszywą i fatalną. Z tym, że ta cywilizacja sama usiłuje siebie zniszczyć i pozbawia się atrakcyjności. To słabość objętych „demoliberalnym kordonem sanitarnym” suwerenistów nakazuje im szukać sojuszników i pcha w ręce Putina.

Panebianco, który pisze, że Putin, „naśladowca Piotra I Wielkiego, będzie mógł wykorzystywać naszą szeroką sympatię” – ma do pewnego stopnia dużo racji. Bowiem kiedy np. zachodnie banki wstrzymują pożyczki dla partii „populistycznych”, to nic dziwnego, że szukają one pieniędzy w bankach Rosji, a oskarżanie ich z tego powodu o prorosyjskość, to już czysta obłuda.

Źródło: PAP

REKLAMA