Epidemia otyłości wśród dzieci w Polsce. W lato, zamiast chudnąć, tyją

Uczniowie/fot. ilustracyjne/fot. Pixabay
Dzieci/fot. ilustracyjne/fot. Pixabay

Lato jest tą porą roku, w którym dzieci ruszają się więcej niż w ich porach roku. Tak było zawsze. W poprzednich pokoleniach latem chudły, teraz tyją. W Polsce mamy już epidemię otyłości dzieci.

Wakacje, szczególnie nad morzem stały się żywnościową pułapką.

„Z moich obserwacji plażowych wynika, że dzieci najczęściej piją napoje gazowane, oraz niegazowane udające soki, a jedzą zapiekanki, frytki i nugetsy, czyli złoty zestaw budek z przekąskami” – mówi Anna Makowska, dr nauk farmaceutycznych i blogerka znana jako Doktor Ania.

„Na plażę czy plac zabaw rodzice zabierają przekąski, bo są przekonani, że dzieci zgłodnieją do obiadu. Najczęściej bułę, bo najwygodniej. Dziecko zje też loda, batona albo wafelka” – mówi Alicja Syc, dietetyczka, która prowadzi warsztaty dla dzieci z nadwagą i otyłością i dodaje – „Potem idą na obiad… na mieście. Wtedy mogą wybierać najczęściej między kebabem, hamburgerem, panierowaną rybą z bułą albo frytkami. Do tego dostają tłuste sosy i keczupy. Bomby kaloryczne”.

W efekcie nawet latem nie są w stanie tego spalić, właśnie dlatego, że jedzą dużo, niezdrowo i tucząco, jedząc to, co jest dostępne w budkach. Dawny model, w którym rodzice wiedzieli, że dziecko musi się zdrowo odżywiać i jeść dużo warzyw, odchodzi w zapomnienie.

Według Instytutu Matki i Dziecka co trzeci polski ośmiolatek i co piąty 10-16-latek ma problem z nadwagą albo otyłością oraz podwyższone ciśnienie. 76 proc. polskich dzieci nie ma w codziennej diecie warzyw, a 65 proc. owoców. Aż jedna trzecia pije słodkie napoje co najmniej cztery razy w tygodniu, ponad jedna czwarta z taką samą częstotliwością je słodycze.

Skutek jest taki, że polskie dzieci najszybciej tyją w Europie. W III RP liczba dzieci, która waży za dużo, wzrosła dziesięciokrotnie.

Źródło: Gazeta Olsztyńska