Wojna o stroje islamskie kobiet w sporcie na olimpiadzie w Paryżu. Wyszło ciekawie…

Deputowana Valerie Boyer Fot. Twitter

Deputowany prezydenckiej partii LREM zestawił noszenie islamskiej chusty z noszeniem krzyżyka na szyi przez swoją koleżankę w parlamencie, jako „ostentacyjnym symbolem religijnym”.

Francuscy posłowie dyskutowali na temat ustawy sporcie. Prawicowa Deputowana Partii Republikanie z Bouches-du-Rune, pani Valérie Boyer stwierdziła w czasie debaty, że ​​sport nie powinien być platformą propagandy islamistycznej.

Wywołało to ripostę deputowanego François Cormier-Bouligeon z prezydenckiej partii LREM. Boyer przypomniała, że biegaczki saudyjskie występujące w islamskich chustach dopuszczono do Igrzysk Olimpijskich w 2012 roku w Londynie, co jej zdaniem było ustępstwem sprzecznym z duchem sportu wyznaczonym przez barona de Coubertina.

Jej zdaniem, różnorodność strojów motywowana religijnie nie powinna mieć miejsca na olimpiadzie w Paryżu w 2024 roku. François Cormier-Bouligeon ripostował, że „obrona laicyzmu nie oznacza systematycznego stygmatyzowania jednej konkretnej religii” i zwrócił się bezpośrednio do Boyer zarzucając jej regularne noszenie… „ostentacyjnego symbolu innej religii”.

„Jeśli mówisz o krzyżyku, który noszę na szyi to nie jest ostentacyjny znak” – odpowiadała deputowana Boyer i uznała porównanie „centymetrowej ozdoby” z chustą – „symbolem opresji kobiet” za „żałosne”.

Pan Cormier-Bouligeon nie rezygnował i dalej krytykował „instrumentalne” aplikowanie laicyzmu wyłącznie do muzułmanów. Dyskusje miewają różne poziomy nawet w parlamencie, ale rzeczywiście uznanie w europejskim kraju krzyżyka na szyi za „znak ostentacji religijnej”, dobrze Francji nie wróży.

Reklama / Advertisement

Comments are closed.