„Wyborcza” lamentuje nad wpływem porno na globalne ocieplenie. „Gdy to robisz, umiera mały pingwin”

Artykuł "Gazety Wyborczej" pt. "Porno dymi bardziej niż Bełchatów. Pornografia online przyczynia się do globalnego ocieplenia". / foto: Prt Sc wyborcza.pl
Artykuł "Gazety Wyborczej" pt. "Porno dymi bardziej niż Bełchatów. Pornografia online przyczynia się do globalnego ocieplenia". / foto: Prt Sc wyborcza.pl
REKLAMA

„Gazeta Wyborcza” już dawno straciła kontakt z naszą rzeczywistością, a w ostatnim czasie wzorem redakcyj-matek z Zachodu postanawia wymyślać coraz bardziej absurdalne problemy. Tym razem za rzekomo naukowym portalem pisze o tym, iż oglądanie pornografii ma katastrofalne skutki dla klimatu.

Za każdym razem, gdy to robisz, umiera mały pingwin – od tego cytatu z dziennikarza „GW” rozpoczyna się wiekopomny artykuł. Ten jest jednak pozornie przypisany do działu nauka, a jego autor powołuje się na raport organizacji „The Shift Project”.

REKLAMA

Warto tu zaznaczyć, że jest to francuski think-tank, który zajmuje się promowanie przejścia na gospodarkę post-węglową. W związku z tym poszukują oni głównych przyczyn globalnego ocieplenia. Oczywiście skupiając się na tych przyczynach, za które miałby odpowiadać człowiek.

Wtedy da się zaproponować jakieś proste „rozwiązanie” – zakaz, przymus, czy tam dotacje. Gdyby przyznali, że wpływ człowieka na globalne ocieplenie jest niewart uwagi, to szybko okazałoby się, że ich działalność jest zupełnie zbędna.

Ale wróćmy do artykułu „Gazety Wyborczej”. Główny zarzut dotyczy oczywiście streamingu pornografii i ogólnie wykorzystania technologii cyfrowych, które „odpowiadają dziś za około 4 proc. całej emisji gazów cieplarnianych”. Do 2025 roku ma być to aż 8 proc.

Pornografia przyczynia się do wzrostu globalnego ocieplenia?

Transmisja i oglądanie filmów online generuje 300 mln ton dwutlenku węgla dziennie, czyli prawie 1 proc. globalnej emisji. Jedna trzecia z nich to wideo na żądanie, takie jak Netflix. Internetowe filmy pornograficzne generują kolejną trzecią – czytamy na newscientist.com.

Serwis zaznacza, że „oznacza to, że oglądanie filmów pornograficznych generuje tyle CO2 rocznie, ile emitują takie kraje jak Belgia, Bangladesz i Nigeria”.

Ekooszołomy wzywają przy tej okazji do podjęcia działań przeciwko zwiększaniu emisji, m.in. zapobieganie automatycznemu odtwarzaniu filmów czy też nieprzesyłanie filmów w wysokiej rozdzielczości.

REKLAMA