„Andruszkiewicz ciągle doi Sejm na paliwie.” Wiceminister ponownie wziął w zeszłym roku dziesiątki tysięcy złotych, choć nie posiada auta

Adam Andruszkiewicz. Foto :PAP
Adam Andruszkiewicz. Foto :PAP

Jak wynika z najnowszych sprawozdań finansowych za biura poselskie, w 2018 roku ówczesny poseł, a obecnie wiceminister cyfryzacji Adam Andruszkiewicz (29 l.), mimo że nie ma auta, pobrał z publicznej kasy na paliwo 24.463,85 zł. W sumie w latach 2016 – 2018 wziął już niemal 90 tys. zł – informuje „Super Express”.

Adam Andruszkiewicz mało komu kojarzy się dobrze. Jeden z najmłodszych posłów w Sejmie został wiceministrem cyfryzacji po wielu miesiącach bezkrytycznego przymilania się partii rządzącej.

Najbardziej zasłynął z tego, że chętnie brał tzw. kilometrówki. Pobierał je mimo tego, że sam nie miał auta ani prawa jazdy. W 2016 roku wziął z tego tytułu 35.542,38 zł, a rok później 27.907,34 zł.

Ryczałt na paliwo przysługuje mi legalnie jak każdemu posłowi – tłumaczył się Andruszkiewicz.

Z najnowszego oświadczenia majątkowego wiceministra wynika, że auta nie ma nadal. Mimo tego w 2018 roku położył rękę na 24.463,85 zł z tytułu kilometrówek.

W tym procederze nie jest jednak odosobniony. Również posłanka PiS Krystyna Pawłowicz (67 l.), która zapowiedziała odejście z polityki i nie ma samochodu, pobrała w 2018 roku z publicznej kasy na paliwo 3.141,75 zł, a na taksówki 6.615,75 zł. Z kolei minister energii Krzysztof Tchórzewski (69 l.), mimo że przysługuje mu rządowa limuzyna, wziął w 2018 roku 11.408,67 zł tzw. kilometrówki – zauważa „Super Express”.

Pozostaje tylko jak mantra powtarzać to zakłamane hasło obecnego rządu, które brzmi „wystarczy nie kraść”.

Źródło: se.pl

Reklama / Advertisement

Comments are closed.