Sejm przegłosował absurdalne zmiany w prawie. To niewiarygodne, że tylko jeden poseł głosował przeciw [KOMENTARZ]

Sejm podczas głosowania. / foto: PAP
Sejm podczas głosowania. / foto: PAP

Podczas ostatniego posiedzenia Sejmu przyjęto ostatecznie senacką ustawę o przeciwdziałaniu marnowaniu żywności. Oczywiście wszyscy są zachwyceni, posłowie niemal jednogłośnie zagłosowali „za”. Czy jednak jest się z czego cieszyć?

Posłowie już dawno przyzwyczaili nas do tego, że im głupsze prawo, tym chętniej za nim głosują. Tym razem Sejm przyjął ustawę dot. przeciwdziałaniu marnowaniu żywności.

Efektem przyjętej ustawy będzie przede wszystkim ograniczenie skali oraz negatywnych skutków społecznych tego niekorzystnego zjawiska – czytamy w oświadczeniu Centrum Informacji Sejmowej.

Jak zostaną osiągnięte takie efekty? – (…) m.in. poprzez przekazywanie nieodpłatnie organizacjom pozarządowym żywności na cele charytatywne oraz zmniejszenie bezpośrednich kosztów utylizacji i presji na środowisko naturalne – wyjaśnia CIS.

Ustawa jest jednak – co najmniej – zbędna, o ile nie szkodliwa, co zdaje się zauważył jedynie poseł Jacek Wilk z koła poselskiego Konfederacji, który osamotniony, jak to już w tej kadencji Sejmu bywało, głosował przeciw.

Na negatywne aspekty tej ustawy zwraca uwagę redaktor portalu nczas.com Radosław Piwowarczyk:

Po pierwsze ustawa dotyczy tylko sklepów powyżej 250m2, przy czym zdecydowanie więcej żywności marnują gospodarstwa domowe, do tego dochodzą mniejsze sklepy – można więc śmiało założyć, że dotyczy to maksymalnie 1/3 marnowanej żywności.

Po drugie ustawa nakazuje sklepom podpisanie umowy z odbiorcami jedzenia, czyli ktoś zarobi, sklepy będą musiały zapłacić za odbiór, co przełoży się na wyższe ceny na półkach.

Ponadto ustawa wprowadza kary za każdy kilogram marnowanej żywności. Sklepy więc będą działać na granicy, by nie dopłacać, efektem tego możemy już niedługo zobaczyć braki na półkach.

Po trzecie wolny rynek sam zaczął rozwiązywać ten problem. Po pierwsze marnowana żywność to strata dla sklepów, a jak wiadomo „wredni kapitaliści” dążą do minimalizacji strat.

Od pewnego czasu (2-3 lat) największe sieci zaczynają testowo przekazywać żywność potrzebującym i dla zwierząt w schroniskach. Jaki jest efekt?

Na przykładzie Tesco – w 2018 roku w postanowiono, że blisko 400 sklepów tej marki będzie współpracować z odbiorcami żywności. Współpracę nawiązało 254 sklepów – dla pozostałych 100 zabrakło ofert.

Oznacza to, że sztucznie powstanie masa firm zajmujących się odbiorem żywności, bo nie będzie miał kto jej odbierać od większej liczby sklepów. Żywność i tak nie będzie trafiać do potrzebujących, nie ma ich – póki co – aż tylu.

Wówczas rozwiązania są dwa. Albo będziemy płacić więcej, a żywność i tak będzie wyrzucana. Albo będzie przekazywana nie tylko bezdomnym/odwiedzającym schroniska, ale też najmniej zarabiającym, którzy wcześniej jakoś sobie radzili.

Po czwarte wreszcie najważniejszym argumentem w tej sprawie jest PRAWO WŁASNOŚCI. Zarówno sklepy, jak i każdy z nas już po kupieniu, ma prawo zrobić co chce z posiadanym towarem – także po prostu go wyrzucić, choćby ktoś to potępiał w czambuł.

Jak widać posłowie znów postanowili działać w myśl zasady „głosujmy szybko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu”. Tak wybrańcy narodu kierowani populistycznymi pobudkami, byle przypodobać się wyborcom, po raz kolejny ustanawiają złe prawo, którego skutki poniesiemy wszyscy.

Reklama / Advertisement