Korwin-Mikke po zajściach w Białymstoku. „Skończymy lamentować o odradzającym się w Polsce faszyzmie. Kiedyś on był?”

Janusz Korwin-Mikke/fot. Facebook Janusz Korwin-Mikke
Janusz Korwin-Mikke/fot. Facebook Janusz Korwin-Mikke
REKLAMA

Lider partii Wolność Janusz Korwin-Mikke zabrał głos po wydarzeniach w Białymstoku. Podczas Marszu Równości w tym mieście doszło do przepychanek zwolenników LGBT z kontrmanifestantami, a w mediach przewinęło się prawdziwe piekło.

Nie popieramy przemocy. Zaznaczamy to od razu, żeby nikt nam nie wciskał akceptacji dla aktów agresji, które miały miejsce w Białymstoku – mówi na wstępie Korwin-Mikke.

REKLAMA

Jak zaznacza polityk, naruszenie nietykalności cielesnej drugiej osoby jest po prostu złamaniem prawa. – Nawet nie chodzi o to, że nie ma na to miejsca w dyskursie publicznym. Po prostu pobicie drugiego człowieka jest przestępstwem wymagającym ścigania przez wymiar sprawiedliwości – zauważa.

Stara się nakreślić również, że sytuacja nigdy nie jest czarno-biała. – Jak już skończymy lamentować o odradzającym się w Polsce faszyzmie (a kiedyś on był?), sytuacji rodem z Niemiec lat 30, zagładzie porównywalnej do zagłady warszawskiego getta, zadajmy sobie pytanie, czy po drugiej stronie całego sporu wszystko jest w porządku? – pyta.

Niektórym wolno najwyraźniej więcej niż innym. Wolno wyśmiewać, profanować, obrażać i prowokować. A każdemu kto tego nie akceptuje, przypina się łatkę faszysty – bez ogródek twierdzi Korwin-Mikke.

Najmniej z demokracją mają wspólnego ci, którzy cały czas o niej krzyczą. Najmniej z tolerancją mają wspólnego ci, którzy cały czas się jej domagają. Demokracja i tolerancja dla wybranych spotkać się może jedynie z agresją. Białystok był tego skrajnym przykładem, na który ciężko zapracowano – kończy polityk.

REKLAMA