Misiewicz żąda od reżysera miliona złotych. Vega: Mam zegarek warty dwa razy tyle

Patryk Vega/Fot. Instagram
Patryk Vega/Fot. Instagram
REKLAMA

Wygląda na to, że robiąca wrażenie na ludziach kwota miliona złotych, której Bartłomiej Misiewicz żąda od Patryka Vegi na samym reżyserze wrażenia nie robi. Jak powiedział, „ma zegarek wart dwa razy tyle”.

Patryk Vega w programie „Będzie się działo” w Polsat News odniósł się do zarzutów stawianych przez ulubieńca Antoniego Macierewicza. Prawie dwa tygodnie temu adwokat Misiewicza, Zbigniew Krüger złożył pozew o naruszenie dóbr osobistych.

REKLAMA

W pozwie czytamy, że Misiewicz żąda usunięcia z filmu – który jeszcze nie został ukończony! – scen zażywania narkotyków, brania łapówek, strzelania z czołgu oraz romansu z postacią kojarzącą się z byłym szefem MON Macierewiczem. Ponadto oczekuje 1 mln zł odszkodowania.

Nie rozumiem dlaczego (Misiewicz – red.) utożsamia się z postacią Arka, którą zagrałem. Mój bohater przypomina wielu polityków, którzy dostali w ręce ogromną władzę i nie potrafili sobie do końca z nią poradzić. To uniwersalna postać (…) Jeżeli były rzecznik MON-u zobaczył zwiastuny naszego filmu i się w nich rozpoznał, to jest to jego interpretacja – mówił w wywiadzie dla wp.pl Antoni Królikowski, który gra w filmie Arka.

Mój film nie jest dokumentem. Nie można oceniać filmu tylko na podstawie fragmentów – stwierdził Patryk Vega.

Wyraźnie nie przejmuje się też roszczeniami Misiewicza i na antenie Polsat News żartował z byłego rzecznika MON. Wyraził zaskoczenie, że Misiewicz nie pozywał mediów za publikacje na temat doniesień o propozycjach seksualnych w zamian za „załatwienie” pracy.

Źródło: polsatnews.pl/wp.pl

REKLAMA