
Maria Zacharowa, rzeczniczka rosyjskiego MSZ napisała w środę na Facebooku, że Paryż nie powinien nikogo pouczać, jak należy reagować na protesty. Była to odpowiedź na komunikat MSZ Francji, w którym wyrażono „głębokie zaniepokojenie” ostatnimi wydarzeniami w Rosji.
„MSZ Francji zaniepokoił się protestami w Moskwie. Tej samej Francji, w której przez prawie rok trwały boje między manifestującymi i policją – właśnie tak sami Francuzi opisują tę sytuację” – napisała na Facebooku rzecznika rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Maria Zacharowa.
Na tym jednak rosyjska urzędniczka wysokiego szczebla nie poprzestała, Zacharowa była bezlitosna dla Francuzów, a internauci określają jej wpis popularnym wśród młodzieży słowem, a mianowicie „masakrą”. Maria twierdzi, że „francuskie władze przetestowały na ludziach wszystkie rodzaje represyjnych metod przymusu: od gazu łzawiącego, granatów hukowych i armatek wodnych po masowe zatrzymania i areszty”. Według niej francuska policja działała tak jakby „miała do czynienia z obcymi okupantami, a nie własnym narodem”.
Rosję można krytykować za wiele posunięć, jak i również za sposób reakcji na protesty, trzeba jednak przyznać Zacharowej, że Paryż po ostatnich wydarzeniach nie ma żadnego prawa pouczać kogokolwiek.
Źródło: Radio Maryja, PAP