Rafał Ziemkiewicz: „Osierocony elektorat nie kupi tłumaczenia Kukiza. To dobra wiadomość dla Konfederacji”

Rafał Ziemkiewicz. / źródło: YouTube/wSensie
Rafał Ziemkiewicz. / źródło: YouTube/wSensie

Rafał Ziemkiewicz w audycji „siódma9” na antenie Radia Nadzieja skomentował ostatnie wydarzenia polityczne. Docenia kunszt polityczny Jarosława Kaczyńskiego, a na przeciwnym biegunie stawia Pawła Kukiza. Kompletnie nie poważa natomiast marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego, w którym mówi „mierny, ale wierny”.

Dużo emocji wzbudziło pójście Kukiza do wyborów razem z PSL-em. – Sojusz z PSL jest tak egzotyczny, że nikt nie kupi tłumaczenia Kukiza. Wszystko, co robi Kukiz, jest emocjonalne. Moim zdaniem szanse Kukiza skończyły się, gdy odstąpił od swoich ideałów, mających pewien urok. Gdzieś to Kukiz odrzucił i postanowił być jak Jarosław Kaczyński – zauważa Ziemkiewicz.

Nawet zaczął mówić, że Kaczyńskiemu też z pierwszego klubu, który wprowadził do Sejmu, odeszła połowa posłów, a potem nie dostał się do parlamentu. Tyle tylko, że Kukiz nie jest Jarosławem Kaczyńskim. Kaczyński to cyborg, który 26 godzin na dobę zajmuje się swoją partią. Ogarnia, pilnuje, knuje, układa strategię, zaś Kukiz jest chimerycznym artystą. Kompletnie się pogubił w tym wszystkim. To dobra wiadomość dla Konfederacji, bo zostaje kilka procent osieroconego elektoratu, który nie kupi tłumaczenia Kukiza – stwierdził.

Ziemkiewicz wypowiedział się również o szalejącej w internecie cenzurze. Z platform należących do Googla (np. YouTube) oraz z Facebooka usuwane są niewygodne treści. – Google razem z Facebookiem kontroluje 70 proc. internetu. To, w co wierzono, że to będzie strefa wolności, jest kompletną bzdurą – nie ma wątpliwości.

YouTube nie potrafi pokazać, gdzie złamano regulamin. To pełna samowolka. To po prostu kolonizacja. Traktują nas jak przestrzeń neokolonialną, co powiedział kiedyś Michał Boni. Do tego dochodzi jeszcze realizacja interesów politycznych własnych establishmentów – dodał.

Publicysta skomentował również aferę z marszałkiem Markiem Kuchcińskim, który – jak się okazało – podczas rządowych lotów 23-krotnie udostępniał pokład również rodzinie, a raz nawet z samolotu skorzystała żona bez obecności Kuchcińskiego.

VIP musi mieć samolot, nie będzie jeździł na rowerze. Jeżeli woził własną rodzinę, to też nie jest wielka sprawa, bo to jest powszechne, choć naganne. Jednak jeśli okaże się, że prawdą jest, iż marszałek zamawiał samolot, wysyłał rodzinę, a sam nie leciał, to mamy do czynienia z poważnym nadużyciem. Podobnie, gdyby okazało się, że ktoś niszczył dokumenty – zauważa.

Kuchciński wykazał się już szkodliwością, gdy sprowokował ciamajdan i nie wpuszczał dziennikarzy do Sejmu. Podejrzewam, że jest marszałkiem, bo misterne wyważenie między frakcjami sprawiło to, że jest tam, gdzie jest. To typ działacza: mierny, ale wierny – kończy Ziemkiewicz.

Źródło: siodma9.pl/nczas.com