Merkel idzie w zaparte. Przestępczość przybyszów nazywa „kontrowersjami”

Angela Merkel. Foto: PAP/EPA
Angela Merkel. Foto: PAP/EPA

Kanclerz Angela Merkel broniła we wtorek swojej polityki migracyjnej argumentując, że Niemcy nie mogą myśleć tylko o własnym dobrobycie. Szefowa rządu RFN spotkała się w swoim okręgu wyborczym w Stralsundzie z czytelnikami dziennika „Ostsee-Zeitung” i odpowiadała na ich pytania.

„Muszę żyć ze świadomością, że istnieją kontrowersje wokół polityki migracyjnej. Mimo to będę zawsze mówić, że była to właściwa decyzja, by w ramach humanitarnego wyjątku (…) pomóc” – oświadczyła Merkel.

Kanclerz podkreśliła, że Niemcy nie mogą się skupiać tylko na własnym dobrobycie, ale są częścią świata. „Nie możemy myśleć tylko o sobie” – stwierdziła.

Broniła też przedsięwzięć niemieckich organizacji humanitarnych, które ratują migrantów na Morzu Śródziemnym i transportują ich do Europy. Według Merkel jest to „nakaz człowieczeństwa”. Zastrzegła jednak, że nie jest to rozwiązanie systemowe; należy go szukać w drodze negocjacji na szczeblu państwowym.

Kanclerz Merkel najwyraźniej niezbyt przejmuje się radykalnym wzrostem przestępczości po otwarciu drzwi dla przybyszów. Morderstwa, gwałty, napady, kradzieże, pobicie itd. to dla niej tylko „kontrowersje”. Sprowadziła na Niemcy i pół Europy nieszczęście w imię swojej chorej ideologii.

Także fakt, że ludzie masowo giną chcąc przedostać się do Europy, co jest bezpośrednim efektem jej polityki, nie robią na niej wrażenia.

Mówiąc wprost: Angela Merkel ma krew na rękach.

Źródło: PAP