Gigaskandal w Akademii Wojsk Lądowych. Bunt podchorążych. W ruch poszły petardy i słoiki z moczem

Wjazd na teren AWL/fot. Kerim44/CC BY-SA 4.0/Wiki
Wjazd na teren AWL/fot. Kerim44/CC BY-SA 4.0/Wiki

Okazuje się, że „tegoroczna promocja oficerska w Akademii Wojsk Lądowych we Wrocławiu wisiała na włosku”. – Patenty oficerskie, które musi podpisać prezydent Andrzej Duda, na wiele tygodni utknęły w kancelarii premiera, wysłane tam do kontrasygnaty. Do Wrocławia dowieziono je w ostatniej chwili. Ten bałagan wywołał ostrą reakcję podchorążych. Nocą, w przeddzień promocji w kampusie zapłonęły ogniska, wybuchały petardy, z okien leciały słoiki z moczem – informuje „Onet”.

Akademia Wojsk Lądowych im. Tadeusza Kościuszki we Wrocławiu to największa uczelnia wojskowa w Polsce. Kształcą się tam przyszli dowódcy wojskowi. Do 30 czerwca używała nazwy Wyższa Szkoła Oficerska Wojsk Lądowych.

Po tym, jak Antoni Macierewicz został szefem MON, zmieniły się władze uczelni. I zaczęły się problemy. Rektorem – komendantem został ówczesny pułkownik a obecny generał Dariusz Skorupka. Pojawiło się oburzenie i obawy. Stwierdzano, że nie ma doświadczenia w służbie liniowej.

AWL powinna być przede wszystkim szkołą rzemiosła wojskowego. Tymczasem w ostatnich latach przez uczelnię przeszła miotła kadrowa. Pozbyto się wykładowców, którzy mieli doświadczenie dowódcze, a młodzież kształcą dziś teoretycy pokroju rektora – powiedział „Onetowi” anonimowy oficer, były dowódca dużych zgrupowań wojskowych.

Od 2017 roku AWL ma prawo przyznawania stopni naukowych. Realia przebiły to, co można byłoby zamieścić w komedii.

Pierwszym doktoratem bronionym na AWL miała być praca Agnieszki Taurogińskiej-Stich na temat przywództwa. Wynikało z niej m.in., że zaufanie do przełożonego wśród podchorążych Akademii w ciągu studiów spada o 41 proc., szacunek do symboli narodowych o 35 proc., a lojalność wobec przełożonego o 25 proc. Władzom uczelni nie spodobały się te wyniki i nakazały swojej pracowniczce je zmienić. Gdy Agnieszka Taurogińska-Stich odmówiła, straszyły ją „konsekwencjami prawnymi” i kontrwywiadem wojskowym – podaje onet.pl.

Jak pani to ujawni, to będzie katastrofa dla uczelni – powiedział jej prorektor, dr hab. Adam Januszko.

Na AWL nastąpiło skumulowanie tego, co dokonuje się obecnie w całym wojsku. Mamy tu do czynienia z przerostem formy nad treścią. Czemu służyło podniesienie rangi uczelni do poziomu akademii, kiedy standardy nauczania są tam żenująco niskie? Uczelnia nie potrafi budować przeświadczenia o swoje misji i roli wobec studentów, co uwypukliły badania pani Agnieszki Taurogińskiej-Stich. Przecież wyraźnie pokazały one, że motywacja studentów z każdym kolejnym rokiem maleje, a nie wzrasta – stwierdza gen. Mirosław Różański, były Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych.

Obrony nie może się doczekać też kilka innych prac doktorskich. – Frustracja wśród młodej kadry naukowej osiągnęła już poziom krytyczny – mówi jeden z pracowników AWL. Dodaje, że spora grupa wykładowców zdecydowała się na odejście z uczelni, inni poważnie to rozważają.

Afera pojawiła się też przy uroczystości zakończenia roku akademickiego. Ta zaplanowana była na 12 lipca. – We Wrocławiu na Zmechu jakieś zamieszanie. Jutro miała być promocja. Prezydent chyba nie podpisał patentów oficerskich. Ponoć duże emocje – cytuje „Onet” wiadomość od wysokiego rangą oficera.

Bliscy podchorążych usłyszeli, że nie mogą przekroczyć bram uczelni, a sama promocja oficerska może się nie odbyć. Po kampusie zaczęła krążyć plotka, że prezydent Andrzej Duda, w tym roku po raz pierwszy w historii, nie podpisał patentów oficerskich. Na uczelni panowało ogromne napięcie i nerwowość. Nikt młodym absolwentom AWL-u nie potrafił powiedzieć nic wiążącego. W końcu nie wytrzymali. Na jednym z wrocławskich wiaduktów wywiesili transparent, który w niewybrednych słowach oceniał dwóch ich wykładowców. Do eskalacji napięcia doszło wieczorem. Na kampusie zapłonęły ogniska, wybuchały petardy, z okien leciały słoiki z moczem – relacjonuje „Onet”.

Podchorążowie to nie są grzeczni chłopcy. Jak kończyliśmy szkołę, też było ostro, ale to, co mi pokazujecie, wygląda jak bunt w więzieniu, a nie zakończenie roku – komentuje oficer, który widział film z kampusu AWL.

Władzom uczelni zależało na wyciszeniu sprawy. Stąd brak wezwania Żandarmerii Wojskowej. Patenty ostatecznie dotarły. Opóźnienie tłumaczono „problemem z transportem”. ŻW wezwano zaś znacznie później, bo 25 lipca. – W kwestii wydarzeń, które miały miejsce na terenie AWL 11 lipca Uczelnia przeprowadziła wewnętrzne postępowanie wyjaśniające. W rezultacie została podjęta decyzja o przekazaniu sprawy do ŻW. Stąd ta różnica czasowa – odpowiedział „Onetowi” oficer z biura prasowego AWL ppłk dr inż. Rafał Niedziela.

Źródło: onet.pl