Klasa polityczna Nigerii Fot. Twitter
REKLAMA

Czy posiadanie złóż ropy ma jakiś związek z aberracją przywódców takich krajów? Wenezuelę olbrzymie złoża ropy plus socjalizm rozłożyły na amen. Wcześniej w podobny sposób upadł w końcu i Związek Sowiecki.

Wystarczy spadek cen tego surowca i zaczynają się problemy państw-eksporterów przejadających wcześniejsze zyski Teraz problem dotyka Nigerii, a jej prezydent Muhammadu Buhari, który nie wie jak ożywić gospodarkę kraju, postanowił… zakazać importu produktów spożywczych.

REKLAMA

Taki krok wykluczający konkurencję ma pobudzić lokalną produkcję. Czym to się skończy łatwo przewidzieć. Na razie prezydent polecił, by bank centralny Nigerii zablokował wypłacanie obcej waluty. „Rezerwa dewizowa będzie wykorzystywana wyłącznie w celu dywersyfikacji gospodarki, a nie w celu importu zagranicznej żywności” – wyjaśnił ten krok prezydencki rzecznik.

Film dokumentalny o dramatycznych wydarzeniach w Jedwabnem

Według gubernatora Godwina Emefiele dostęp do obcej waluty został zakazany na dwa tygodnie w celu importu mleka. Po raz kolejny Muhammadu Buhari przyjmuje bardzo dogmatyczne podejście do ożywienia powolnej gospodarki. Już w pierwszej kadencji nałożył kontrole na import ryżu. Według BBC szczególnie przyspieszyło to przemyt przez szczególnie porowate granice.

Według Buhariego ma to też zachęcić młodych Nigeryjczyków, w tym absolwentów uczelni, do inwestycji w agrobiznes. Protekcjonizm nie na wiele się przyda. Odpowiedzią jest natychmiast gwałtowny wzrost inflacji i „czarny rynek”.

Od 2016 r., kiedy to spadły ceny ropy Nigeria boryka się z kryzysem gospodarczym. Sprzedaż ropy naftowej stanowi 90% jej eksportu. Wzrost gospodarki w ub. roku wyniósł tylko 1,9%. ¼ ludności jest oficjalnie na bezrobociu, chociaż w rzeczywistości pracuje w szarej strefie.

Nigeria marnotrawi dochody z ropy, a świat wspomaga jej rolnictwo. Amerykanie podpisali program pomocy w rozwoju sektora rolno-spożywczego i od 2015 roku przeznaczyli na pomoc 165 mln. dolarów. Program dotyczy nawadniania pól i upraw soi, ryżu i kukurydzy.

Obecna blokada importu ma pomóc, ale przyczyni się raczej do powstania niedoborów, bowiem lokalna produkcja pokrywa tylko 40% potrzeb ludności.

Źródło: France Television

REKLAMA