„Nowy Lepper” ledwo się pojawił, a już znika ze sceny politycznej. Musiał uznać gorycz porażki

Michał Kołodziejczak/fot. PAP/Radek Pietruszka
Michał Kołodziejczak/fot. PAP/Radek Pietruszka

To zapewne nie ostatnia taka informacja w czasie przedwyborczym. Do startu w wyborach parlamentarnych szykuje się cała masa małych komitetów, które w krótkim czasie będą miały duży problem z zebraniem podpisów.

Jako pierwszy wykruszył się komitet partii „Zgoda”, czyli ugrupowania którego liderem jest Michał Kołodziejczak, znany głównie ze strajków rolniczych. Jeszcze niedawno informował o intensywnej zbiórce podpisów, a już teraz przyznaje się do porażki.

Kilka dni temu wspólne fotografie z jednym z „najaktywniejszych” europosłów Stanisławem Żółtkiem z POLEXIT-u (dawniej KNP – red.), a dziś ogromne zaskoczenie. Kołodziejczyk poinformował o zakończeniu zbiórki podpisów. Jak to tłumaczy?

Razem zmienimy Polskę! – tak było w ubiegłym tygodniu, kiedy Kołodziejczyk ogłaszał początek zbierania podpisów. – Gorycz porażki, którą dziś czuję, przekujemy w przyszłości na jeszcze większą siłę do działania – tak jest dzisiaj.

Partia „Zgoda”, która nie dogadała się co do wspólnego startu z Konfederacją, w ogóle nie pojawi się w najbliższych wyborach parlamentarnych. Kołodziejczak winą za nieudaną zbiórkę podpisów obarcza działaczy, którzy woleli „realizować swoje partykularne interesy”.

Podobno los czeka zapewne jeszcze wiele komitetów, które zarejestrowały się po ogłoszeniu wyborów przez Prezydenta Andrzeja Dudę. Skrajnie krótki czas na zbiórkę podpisów oznacza, że w całej Polsce wystartuje zapewne jedynie pięć komitetów.