Austria ubogacona. Taksówkarze imigranci nie chcą wozić niewidomych z ich psami przewodnikami

Niewidomy z psem przewodnikiem. Zdjęcie ilustr: Artiom Gieodakian/TASS Dostawca: PAP/ITAR-TASS.
Niewidomy z psem przewodnikiem. Zdjęcie ilustr: Artiom Gieodakian/TASS Dostawca: PAP/ITAR-TASS.

Niewidomi, którzy mają psy przewodników nie mogą jeździć w austriackim Insbrucku taksówkami. Kierowcy muzułmanie nie zabierają ich.

Jak informuje austriacki dziennik „Tiroler Tageszeitung” w stolicy Tyrolu coraz większy problem z poruszaniem się po mieście mają niewidomi. A to wszystko za sprawą imigrantów. To przybysze stanowią ponad 80% kierowców taksówek w Insbrucku i zdecydowana większość z nich pochodzi z Bliskiego Wschodu, Środkowej Azji i Północnej Afryki. Są muzułmanami i odmawiają zabierania niewidomych pasażerów, którym towarzyszą psy przewodniki.

Anton Eberl i Harald Flecker szefowie centrali taksówkowej mówią w rozmowie z dziennikiem, że dyspozytorzy i firma są bezradni. Ich przedsiębiorstwo świadczy tylko usługi pośrednictwa pomiędzy pasażerami, taksówkarzami. Nie jest natomiast właścicielem samochodów. Najczęściej są nimi sami kierowcy.

– Staramy się wciąż tłumaczyć zasady, i że tak kurs powinien być wykonany tak jak każdy inny. Na razie robimy to bezskutecznie – mówi dziennikowi „Tiroler Tageszeitung”.

Firma dyspozytorska jest bezradna. Muzułmańscy nie chcą zabierać do taksówek psów, bo te zwierzęta są według nich „nieczyste”. Nie zamierzają przestrzegać przepisów i pomagać niewidomym.

Ponieważ zdecydowana większość taksówek należy do muzułmańskich imigrantów, to nie mnożna nawet wpłynąć na nich dyscyplinarnie, czy finansowo.
Przyznaje to także Gabriel Klammer z Tyrolskiej Izby Handlowej, który wskazuje, że są przepisy regulujące jeżdżenie psów przewodników. I różnią się od tych, które dotyczą zwykłych zwierząt domowych. I co z tego. Muzułmanie i tak nie chcą wozić niewidomych z ich psami.