To jest dramat. Polacy chcą niskich podatków, więc będą głosować na POPiS [VIDEO]

Sonda uliczna. / foto: YouTube
Sonda uliczna. / foto: YouTube

Na popularnym kanale youtubera Wapniaka pojawiła się nowa sonda uliczna, w której pytano przechodniów o to, czy chcą niższych podatków. Okazuje się, że prawie wszyscy chcą. W związku z tym będą głosować na PiS lub na PO.

– Syndrom Sztokholmski na dużą skalę. To już epidemia – komentuje użytkownik o nicku „Cogito ergo sum”. I to chyba najlepsze podsumowanie tego, czego mogliśmy posłuchać podczas sondy ulicznej.

Polacy zgodnie odpowiadają, że chcą niższych podatków, jednocześnie deklarują że będą głosować na PiS lub na PO. Trudno wytłumaczyć to inaczej niż kompletną niewiedzą na temat działań podejmowanych przez polityków.

To dziwić jednak nie może. Media głównego ścieku żyją tematami zastępczymi, o tych najważniejszych nie informując w ogóle. Tymczasem POPiS ramię w ramię zwiększa ucisk fiskalny w naszym kraju.

Osiem lat rządów koalicji PO-PSL przyniosło Polsce ponad 20 podwyżek podatków. PiS postanowił przebić ten wynik jeszcze w pierwszej kadencji i aby sfinansować różne programy z plusem już ponad 30-krotnie wprowadzał nowe podatki lub podnosił już obowiązujące.

To sprawia, że choć duża część obywateli dostaje pewien zwrot w postaci „500 plus”, to jednak wzrost podatków sprawia, iż bilans jest dla każdego z nas ujemny. Polacy zdają sobie sprawę, że podatki w Polsce są za wysokie, a jednocześnie zapowiadają głosowanie na PiS lub PO.

Myślę, że jest taka realna szansa – mówił o obniżce jeden z pytanych mężczyzn. Na pytanie na kogo w takim razie trzeba głosować odparł: – No ja bym głosował na PiS. Głosował, głosuję i będę chyba głosował.

Kolejna kobieta również stwierdziła, że opcją na obniżkę podatków są dłuższe rządy PiS. – Chyba ta partia, która rządzi w tej chwili stara się trochę o ludzi, jeżeli bym głosował to na pewno na nich – powiedział kolejny mężczyzna.

Okazało się jednak, że zgodnie z jego przekonaniem PiS podatki…obniża. Kolejni rozmówcy już bardziej rozsądnie odpowiadali, że wszyscy obiecują wprowadzenie obniżek, a później nic z tego nie wychodzi.