Brzydka prawda o marszałku Tyszce. Tak storpedował negocjacje Kukiz’15 z Konfederacją. „Sprawił, że porozumienie okazało się niemożliwe”

Janusz Korwin-Mikke, Paweł Kukiz, Stanisław Tyszka. / foto: YouTube: wRealu24, PAP, YouTube: Polskie Radio (kolaż)
Janusz Korwin-Mikke, Paweł Kukiz, Stanisław Tyszka. / foto: YouTube: wRealu24, PAP, YouTube: Polskie Radio (kolaż)

Sławomir Mentzen mówi o kulisach negocjacji Konfederacji z Kukiz’15. Do porozumienia było naprawdę blisko, jednak wtedy wydarzyło się coś niezrozumiałego. Wiceprezes partii KORWiN ujawnia negatywną rolę, jaką odegrał przy negocjacjach z Konfederacją.

W wywiadzie na początku czerwca mówiłem, że jest duże ryzyko, że na jesieni frekwencja jeszcze wzrośnie, a wtedy trzeba będzie zdobyć milion głosów, żeby bezproblemowo przekroczyć 5 procent – zaczął Mentzen. Wiceprezes partii KORWiN podkreślił, że zakładał wówczas wspólny start z ugrupowaniem Pawła Kukiza.

Mentzen zdradził, jak wyglądały negocjacje i dlaczego nie doszło do utworzenia jednej listy wyborczej. Jak powiedział wewnątrz Konfederacji panowało przekonanie, że taki wariant koalicyjny jest najlepszą opcją i będzie korzystny dla obu stron.

Byliśmy w stanie oddać mu prawie połowę „jedynek” z tych 41 okręgów, które są na mapie Polski. Paweł Kukiz rozmowy z nami zaczął od tego, że on ma łącznie z sobą 13 posłów i jemu zależy tylko na tym, żeby tych 13 posłów znalazło pierwsze miejsce na listach w swoich okręgach, z których byli posłami – opowiada.

Nanieśliśmy tych jego posłów na naszych liderów w okręgach, na nasze priorytety, kogo byśmy tam chcieli umieścić. Okazało się, że tylko dwa okręgi stwarzają jakieś problemy. Chodziło o okręg podwarszawski, gdzie jednocześnie chcieli startować JKM i wicemarszałek Tyszka oraz Toruń, gdzie jednocześnie chciałem startować ja i poseł Szramka – kontynuuje.

W miarę szybko zorientowałem się, że porozumienie jest na tyle istotne, że nie ma sensu kłócić się o drobnostki. Co prawda wolałem startować z Torunia, ale zgodziliśmy się, że mogę wystartować z innego okręgu. JKM trochę bardziej zapierał się, ale wysyłał jednoznaczne sygnały, że jeżeli będzie trzeba to może się z tej podwarszawy wycofać – mówi.

Marszałek Tyszka bardzo podkreślał, że to musi być koniecznie podwarszawa. Kiedy wydawało się, że wszystko będziemy mieli z głowy, kiedy okaże się że te „jedynki” do siebie pasują, marszałek Tyszka zaczął mówić – cytuję – że „on dopiero zaczyna nas przestawiać” i chce jeszcze cztery z najlepszych okręgów dla siebie – relacjonuje Mentzen.

Wiceprezes partii KORWiN dodał, że Tyszka nie był w stanie wymienić kogo widziałby na tych miejscach. – Jednocześnie kiedy oferowaliśmy mu lepsze jedynki dla jego posłów, kosztem tych gorszych, na przykład żeby Szramka startował z Gdyni a nie z Torunia, to nie byli tym zainteresowani. Podobnie marszałek Tyszka nie chciał startować z lepszego Wrocławia, tylko koniecznie z podwarszawy – opowiada.

Później doszło jeszcze do kilku spotkań, na których doszło do nieprzyjemnych wymian zdań. Ostatecznie nie doszło do porozumienia, jestem pewny że nie z naszej winy. Zgodziliśmy się na wszystkie normalne wygłoszone przez Pawła Kukiza oczekiwania, nie byliśmy w stanie tylko spełnić oczekiwań wicemarszałka Tyszki – dodaje Mentzen.

Mam wrażenie, że nie negocjował z nami w dobrej wierze. Kiedy tylko zobaczył, że jesteśmy bardzo blisko porozumienia eskalował swoje oczekiwania i sprawił, że porozumienie okazało się niemożliwe. Obawiam się, że to może się źle skończyć zarówno dla nas, jak i marszałka Tyszki i Kukiza – zakończył jeden z liderów Konfederacji.

Na koniec Sławomir Mentzen wyraził głębokie zdziwienie porozumieniem PSL z Kukiz’15. Podkreślił, że porozumienie między PSL a Kukiz’15, jest na gorszych warunkach niż te, jakie Paweł Kukiz miałby startując z Konfederacją. Wg wiceprezesa KORWiN-y to polityczny koniec Pawła Kukiza, który może zostanie posłem, ale straci swój ruch i pozycję lidera.

Źródło: YouTube: Nam Zależy/NCzas