Tak PiS będzie doił Polaków? Szef PARPA chce minimalnej ceny wódki. Za pół litra zapłacimy co najmniej 32 złote!

Zdjęcie ilustracyjne. / foto: pixabay
Zdjęcie ilustracyjne. / foto: pixabay

Socjalistyczne szaleństwo w naszym nieszczęśliwym kraju dopiero się rozkręca. Zdaniem szefa PARPA Polska podobnie jak niektóre kraje zachodnie powinna wprowadzić minimalną cenę wódki. – Dzięki temu skończą się promocje i rozdawnictwo alkoholu – tłumaczy Krzysztof Brzózka.

Co miesiąc średnio 3,5 procent pensji statystycznego Polaka przeznaczane jest na alkohol. Dodatkowo według danych GUS w 2017 roku Polacy wypili w sumie ponad 11 litrów czystego spirytusu, co jest najwyższy wynikiem od blisko 40 lat.

Takie dane sprawiają, iż socjaliści już szykują się do interwencji i postulują ustalenie minimalnej ceny wódki. Mowa tu o szefie kompletnie zbędnej Polskiej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

Minimalna cena miałaby wynosić aż 32 złote, co patrząc na obecne ceny tego trunku oznaczałoby radykalny wzrost cen całkiem sporej liczby wódek dostępnych w polskich sklepach.

Na cenę alkoholu wrażliwe są dwie grupy społeczne – młodzież i pijący chronicznie. Ustalenie minimalnej ceny alkoholu, poniżej której nie można będzie sprzedawać wódki, wina i piwa, spowoduje, że te dwie grupy będą mniej piły – mówił zachwycony ze swojego idiotycznego pomysłu Brzózka w „Gazecie Wyborczej”.

Agencja przygotowała propozycję minimalnej ceny dla wszystkich alkoholi. Dzięki ustaleniu minimalnej ceny za 10 gram czystego alkoholu, cena piwa musiałaby wynosić minimalnie 3,60 zł, cena butelki wina nie mniej niż 14,40 zł, a już pół litra nie byłoby do kupienia za mniej niż 32 zł.

Takie będą efekty kolektywistycznego, zamiast indywidualistycznego, podejścia do społeczeństwa i rozwiązywania problemów, które dotyczą jednostek. W ten sposób przez to że część osób faktycznie nadużywa alkoholu ucierpi cała reszta porządnych obywateli, którzy będą musieli zapłacić drożej i przy tym zapłacić wyższy podatek.

Źródło: money.pl