Putinolatria we Francji, bo Macron podejmuje rosyjskiego prezydenta w forcie Bregancon. Francję i Rosję łączy wspólna walka z faszyzmem!

Putin i Macron w Forte Bregancon Fot (zrzut ekranu France Television)

Od lewicy po narodową prawicę wszyscy gratulują Macronowi, że zaprosił do Francji Władimira Putina. Spotkanie w forcie Brégançon w departamencie Var odbywa się kilka dni przed szczytem G7 w Biarritz. Jednak mówi się, że spotkanie to ma otworzyć nowy rozdział relacji zamrożonych częściowo po aneksji Krymu.

Macron jest wspierany przez większość francuskich polityków. Niektórzy z nich uważają, że skoro Europa chce się przeciwstawić Trumpowi i Chinom, to nie Boris Johnson czy osłabiona Angela Merkel mogą tu przejąć europejskie przywództwo, ale właśnie prezydent Francji.

Wizyta na południu Francji ma być początkiem powrotu Rosji na salony UE, co ma być „koniecznością” w przypadku „tak dużego sąsiada, jakim jest Rosja”. Gorące tematy polityczne to Libia, Iran, Syria i Ukraina. W części tych tematów Paryż bliższy jest Moskwie, niż polityce Waszyngtonu.

Wizyta ma „charakter roboczy”. Listkiem figowym krytyki Moskwy jest pojawienie się tematu rozpędzenia ostatnio tamtejszych demonstracji w imię „uczciwych wyborów”. Jednak, gdyby Macron podniósł taki argument, Putin zapewne… zabiłby go śmiechem, jako że policja francuska od miesięcy pałuje przecież manifestacje wymierzone przeciw jego interlokutorowi.

Przed rozmowami na konferencji prasowej Macron potwierdził, że tematem rozmowy będzie „nowa sytuacja” na Ukrainie po wygranej Zełenskiego, która „zmieniła reguły gry” i temat Syrii.

Putin kurtuazyjnie dziękował za zaproszenie i mówił, że „Francja jest jednym z naszych kluczowych partnerów na terytorium Europy od czasu wspólnej walki z nazizmem”. Zabrzmiało ciekawie…