
Trwające trzeci dzień poszukiwania na jeziorze Kisajno nie różnią się od innych tego typu działań pod względem użytych sił i środków – oceniła warmińsko-mazurska policja. Policjanci nie chcą aby społeczeństwo dało się ponieść pozorom, jakoby mieli działać w jakiś nadzwyczajny sposób tylko dlatego, że teraz poszukiwany jest milioner. Procedury są te same co zawsze.
Sierż. szt. Tomasz Markowski z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie powiedział PAP, że mimo ogromnego zainteresowania mediów poszukiwaniami na jeziorze Kisajno, dla policji jest to takie samo zdarzenie, jak wszystkie inne tego typu – stałe komentarze medialne mogą sprawiać wrażenie jakoby sprawie nadano specjalną wagę ale nie jest to prawdą. Procedury wyglądają w tej sytuacji tak jak w każdym innym podobnym przypadku.
„W każdym przypadku angażujemy siły i środki adekwatne do sytuacji. Bez względu na to, kogo szukamy, działamy w ten sam sposób. W przypadku Kisajna ma znaczenie to, że mamy do czynienia z dużym jeziorem o znacznej głębokości i bardzo urozmaiconym dnie” – ocenił sierż. szt. Tomasz Markowski.
Wrażenie podniesienia statusu akcji wynika z tego, że oprócz służb koordynowanych przez policję, czyli m.in. straży pożarnej i MOPR, na Kisajnie działają inne firmy lub instytucje, które angażują się w poszukiwania niezależnie od policji. Na wodzie są też osoby, które relacjonują przebieg akcji.
„Dlatego mogłoby się wydawać, że te działania są na większą skalę” – stwierdził funkcjonariusz.
„Wiadomo, że tutaj czas działa na niekorzyść, ale nawet wtedy, gdy już nie ma nadziei i mamy przekonanie, że doszło do najgorszego, takie działania trwają, dopóki nie osiągną skutku” – zapewnił.
W poszukiwaniach uczestniczą policyjni wodniacy z Giżycka i Węgorzewa, straż pożarna, Mazurskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe i WOPR z Gdyni. Koordynatorem akcji tych służb jest policja.
Asp. Chruścińska z policji w Giżycku poinformowała, że z relacji odnalezionej kobiety wynikało, że płynęła motorówką z 39-letnim mężczyzną i podczas wykonywania manewru skrętu obydwoje wypadli do wody. Kobieta zdołała dopłynąć sama do brzegu. Relacjonowała, że przepłynęła ok. stu metrów. Prokuratura potwierdziła, że tym mężczyzną był Piotr Woźniak-Starak.
Źródło: PAP