Antyrządowe protesty w Turcji. Aresztowano dziennikarzy [VIDEO]

Antyrządowe protesty w tureckim mieście Diyarbakir / Fot. PAP
Antyrządowe protesty w tureckim mieście Diyarbakir / Fot. PAP
REKLAMA

Tureckie władze aresztowały sześciu lokalnych dziennikarzy za próbę relacji antyrządowych protestów w tureckim Kurdystanie. To pokłosie zatrzymania przez prezydenta Erdogana 418 polityków i usunięcie ze stanowiska trzech burmistrzów miast.

Po tym, jak reżim Erdogada w ramach rzekomej „operacji antyterrorystycznej” pozbawił funkcji burmistrzów Diyarbakir, Van i Mardin, na ulice wyszło protestować setki ludzi.

REKLAMA

Protesty relacjonowali miejscowi dziennikarze, którzy zostali teraz aresztowani. Na razie nie wiadomo, jakie zostaną postawione im zarzuty.

W poniedziałek turecka policja zatrzymała 418 osób w 29 prowincjach kraju. Oficjalnie – w ramach śledztwa dotyczącego podejrzanych o powiązania z separatystyczną i zdelegalizowaną przez Ankarę Partią Pracujących Kurdystanu (PKK). Nieoficjalnie – przeciwników politycznych prezydenta Recep Tayyipa Erdogana.

Ponadto, ogłoszono usunięcie z urzędu trzech burmistrzów kurdyjskich metropolii: Diyarbakir, Van i Mardin. Wszyscy należą do prokurdyjskiej Ludowej Partii Demokratycznej (HDP). Na ich miejsce mianowano gubernatorów związanych z obozem władzy, partią AKP.

Działania te potępił burmistrz największego tureckiego miasta Stambułu, Ekrem Imamoglu. W niedawnych, powtórzonych wyborach, Imamoglu pokonał kandydata prezydenta Erdogana.

Odsunięcie burmistrzów Diyarbakıra, Van i Mardina, którzy zostali wybrani głosami narodu w wyborach lokalnych z 31 marca, nie można wytłumaczyć demokracją i praktykami demokratycznymi. Niedopuszczalne jest ignorowanie woli narodu – oświadczył Imamoglu.

Ankara broni się, że działania te odbywają się w ramach „operacji antyterrorystycznej”. Erdogan oskarża członków HDP o ścisłą współpracę z PKK – organizacją oficjalnie uznaną przez Turcję, Unię Europejską oraz Stany Zjednoczone za terrorystyczną. Druga strona zaprzecza, jakoby miała cokolwiek wspólnego z PKK.

Działania te doprowadziły do zdecydowanego wzrostu napięcia na południowym wschodzie Turcji, który uchodzi za bastion Kurdów. Tłum protestujących zebrał się pod siedzibą władz Diyarbakiru. Policja odgradza budynki metalowymi barierkami. Rozmieszczono tam również armatki wodne i samochody oddziałów prewencji.

REKLAMA