Starcie tytanów: Julia Wieniawa kontra Krystyna Pawłowicz. „Szykuje się walka na miarę polskiego internetu” [FOTO]

Krystyna Pawłowicz, Julia Wieniawa Źródło: Wikipedia, Instagram, Collage
Krystyna Pawłowicz, Julia Wieniawa Źródło: Wikipedia, Instagram, Collage
REKLAMA

Rozstanie Julii Wieniawy i Aleksandra Barona nie zainteresowało jedynie – jak się mogło wydawać – nastolatek z podstawówek. Wzbudziło zainteresowanie takich tuzów polskiej polityki jak na przykład… Krystyna Pawłowicz.

Od jakiegoś czasu portale i pisemka plotkarskie żyją tylko jedną rzeczą: rozstaniem Julii Wieniawy i Aleksandra Barona. Okazuje się jednak, że cała sprawa zainteresował również posłankę Prawa i Sprawiedliwości – Krystynę Pawłowicz.

REKLAMA

„A kto to jest ten jakiś Baron i ta Wieniawa…? Czym się zasłużyli,czego i gdzie dokonali…?” – zapytała na swoim Twitterze Krystyna Pawłowicz, wychodząc najwidoczniej z założenia, że jedyną osobą o które w ogóle warto pisać w przestrzeni medialnej jest Jarosław Kaczyński.

Na zapytanie pani poseł postanowił odpowiedzieć… ojciec Aleksandra Barona, byłego chłopaka Julii Wieniawy. Na Twitterze wywiązała się dość ciekawa dyskusja pomiędzy nim, a jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci z PiSu.

„Szanowna Pani Poseł, informuję uprzejmie, że mam troje wybitnie utalentowanych dzieci. Adam – muzyk, kompozytor, producent, Aleksander – muzyk, kompozytor, producent, Marysia – muzyk adept. Dwaj pierwsi są niezwykle zasłużeni dla polskiego jazzu, rocka i edukacji artystycznej. Naturalną koleją rzeczy artyści, podobnie jak politycy, budzą nadmierne i niezasłużone zainteresowanie mediów, o czym Pani Poseł z pewnością wie. Mam nadzieję, że odpowiedź wyczerpała zasób pytań. Z Panem Bogiem” – napisał ojciec Barona.

Krystyna Pawłowicz oczywiście postanowiła odpowiedzieć, i o c z y w i ś c i e zaliczyła przy tym wpadkę, którą i tak się nie przejmie – pani poseł wydawało się, że odpisujący jej mężczyzna jest byłym partnerem Wieniawy, a w rzeczywistości jest nim jego syn. Najwidoczniej po raz kolejny wypowiedziała się w temacie o którym nie ma zielonego pojęcia.

„Każdy rodzic swe dzieci chwali, ale ja nie pytałam o dorobek pana dzieci, ale pana. Proszę się dziećmi nie podpierać i za nimi nie chować. Pytałam o PANA jakieś dokonania, dobro czynione dla INNYCH, o jakieś dobro większe niż upubliczniane pana flirtu z jakąś panią” – napisała Pawłowicz. To chyba jest taka sytuacja, o której młodzież ze szkół podstawowych mówi „cringe”.

Źródło: Twitter

REKLAMA