Tragedia w Tatrach. „Liczba poszkodowanych jest naprawdę przerażająca”

Giewont - turyści porażeni piorunem/ wiki commons/ Flick
Giewont - turyści porażeni piorunem/ wiki commons/ Flick

To niezwykle tragiczne zdarzenie. W historii były podobne wypadki, ale liczba osób poszkodowanych i liczba osób, które zginęły podczas czwartkowej burzy, jest naprawdę przerażająca – powiedział naczelnik TOPR Jan Krzysztof.

„Zginęły cztery osoby, w tym dwójka dzieci. Transportowanych osób rannych było ponad 40, ale kolejne osoby zgłaszały się samodzielnie do szpitala. Wypadków rażenia piorunami było w dniu dzisiejszym w Tatrach bardzo dużo. Zarówno po stronie polskiej jak i po stronie słowackiej. Wszystkie osoby, które potrzebowały pomocy zostały przetransportowane do szpitali” – zaznaczył Krzysztof.

Ratownicy przypuszczają, że uderzenie pioruna nastąpiło bezpośrednio w krzyż stojący na szczycie.

„Część osób była tam rażona na pewno bezpośrednio, bo informacje były, że po uderzeniu pioruna ludzie spadali wręcz na stronę południową Giewontu. To rażenie poszło po łańcuchach ubezpieczających wejście na kopułę uderzając wszystkich po kolei. Wyglądało to dramatycznie. Kilkadziesiąt osób leżało tam. Musiały być po kolei identyfikowany ich stan zdrowia” – relacjonował naczelnik.

Rażenia głównie nastąpiły w okolicach kopuły szczytowej Giewontu, ale także na Czerwonych Wierchach. Tam ranny został obywatel portugalski, który w stanie poważnym ale stabilnym trafił do szpitala.

„Sprawdzamy jeszcze szlaki, czy nie został ktoś ranny potrzebujący pomocy. Ratownicy zaczynają przemieszczać się do Zakopanego. Ciała ofiar tej tragedii są transportowane w dół różnymi drogami. Śmigłowiec nie mógł już wykonać transportów do Zakopanego” – wyjaśnił naczelnik.

Czwartkowa burza w Tatrach nadeszła bardzo szybko. Giewont należy do szczególnie niebezpiecznych miejsc podczas burzy. To miejsce wyjątkowo narażone na uderzenia piorunów z uwagi na metalowy krzyż oraz łańcuchy ubezpieczające wejście na kopułę szczytową. Jeżeli są jakiekolwiek symptomy zbliżającej się burzy, należy natychmiast zejść ze szczytów i grani.

W akcję było zaangażowanych wiele służb ratowniczych. Podczas akcji wykorzystano wszelkie środki transportu, aby przewieźć rannych do szpitali. Oprócz pięciu śmigłowców, użyto samochodów terenowych TOPR i GOPR, pojazdów straży pożarnej, a także pojazdy schronisk górskich.(PAP)