Udział Żydów po obydwu stronach konfliktu na Ukrainie i mocne podziały wśród tej mniejszości, ale czy naprawdę?

Zełeński na froncie w Donbasie fot. screen video fb.com/zekomanda2019
Zełeński na froncie w Donbasie fot. screen video fb.com/zekomanda2019

W związku z wizytą premiera Izraela Netanjahu na Ukrainie, dziennik „Times of Israel” analizuje stanowisko i postawy Żydów wobec rozgrywającego się w tym kraju konfliktu z prorosyjskimi separatystami.

Gazeta twierdzi, że kiedy w 2014 roku Rosja wsparła separatystów i zaatakowała Ukrainę, rozpoczęła się też „wojna rabinów” z obydwu stron konfliktu. Jednak przede wszystkim lokalne społeczności żydowskie, które powstawały po upadku komunizmu zaczęły się rozpadać.

Konflikt miał spowodować emigrację około 32 tys. tamtejszych Żydów do Izraela. Stanowiska Żydów podczas konfliktu opisał dziennikarz Sam Sokol w książce „Wojna hybrydowa Putina i Żydzi”. Okazuje się, że byli i są oni mocno podzieleni.

W Dniepropietrowsku, lokalny wysłannik ruchu Habad Lubawicz, Szmuel Kamieniecki stał się jednym z najbardziej zagorzałych rabinicznych obrońców Ukrainy. Kamieniecki współpracuje m.in. ze „specjalnym wysłannikiem USA do monitorowania i zwalczania antysemityzmu” Irą Formanem.

Jednak inny przedstawiciel Habad Berel Lazarow nie zgadza się z krytyką Putina. Podczas aneksji Krymu, Lazar opublikował list otwarty potępiający protesty rabinów z Ukrainy. Prorosyjskie stanowisko dominowało zresztą wśród wielu chasydów. Konflikt rabinów dawało sobie znać nawet w USA. Oskarżano się wzajemnie np. o współpracę z nacjonalistami.

Niemałą rolę odgrywali też politycy i biznesmeni pochodzenia żydowskiego po obydwu stronach. Wołodymyr Hroysman (do 2914 roku burmistrz Winnicy) i późniejszy premier opowiedział się od razu po stronie Majdanu. Milioner Igor Kołomyjski, szef Zjednoczonej Wspólnoty Żydowskiej i protektor obecnego prezydenta, został wtedy mianowany gubernatorem obwodu dniepropietrowskiego i miał za zadanie powstrzymać prorosyjskie nastroje separatystyczne w tym regionie.

Po drugiej stronie konfliktu, w lipcu 2014 r. duża delegacja rabinów w asyście dziennikarzy przybyła samolotem czarterowym z Moskwy na Krym, by zamanifestować poparcie dla aneksji półwyspu. Sam Putin na konferencji prasowej, użył wtedy propagandowo kwestii antysemityzmu i nazizmu do uzasadnienia swojej interwencji wojskowej.

Próbowano też zapraszać na Krym wpływowych rabinów z Izraela. Niektórzy jak rabini David Lau i Yitzhak Yosef odmawiali. Mówienie o podziałach jest jednak mocno na wyrost. Z okręgów objętych wojną wyjechało 70% osób pochodzenia żydowskiego. Polityka tej społeczności związana jest zaś na ogół z polityką całego Izraela. Kiedy do Kijowa leci Benjamin Netnajahu przypomina się akurat żydowskie postawy pro-ukraińskie.

Zresztą trudno krytykować kraj, którego prezydent Wołodymyr Zełenski, jak i premier Wołodymyr Hrojsman mają żydowskie korzenie i otwarcie to przyznają.

Źródło: Times of Israel