M.J. Orłowski: Światowi politycy ”przestawiają” Ukrainę bez Ukraińców. Poważny sprawdzian Zełenskiego

Władmir Zełeński. / foto: YouTube: Slovo i Dilo
Władmir Zełeński. / foto: YouTube: Slovo i Dilo
REKLAMA

To będzie prawdziwy, polityczny sprawdzian dla Wołodymyra Zełeńskiego. Świat, a w szczególności europejscy politycy coraz odważniej i głośniej mówią o „problemie” Ukrainy, kompletnie nie zważając na głos Ukraińców. Prezydent musi zatem reagować szybko i wznowić wzmożone poszukiwania politycznych przyjaciół.

„Spotkanie Macron – Putin ws. problemów na Ukrainie.; Niemieccy politycy za przywróceniem Rosji do G7 bez względu na wojnę w Donbasie.; Putin nie chce rozmawiać z rządem w Kijowie” – to tylko niektóre z nagłówków, które w ostatnim czasie pojawiły się w depeszach światowych agencji prasowych. Temat Ukrainy staje się w ostatnim czasie niezwykle popularny, niestety dla samych Ukraińców, wszystko odbywać się za ich plecami.

REKLAMA

Nic o nas bez nas

To jedno z głównych haseł, które powoli zaczyna pojawiać się na ustach polityków opozycji, którzy to powoli otrząsają się z porażki w wyborach i zaczynają szukać punktów zaczepnych, aby uderzyć w Zełenskiego i zwycięską partię Sługa Narodu. Szczególnie, że sprzyjają temu dni, a mianowicie, 23 sierpnia – Święto Flagi i 24 sierpnia – Święto Niepodległości.

Niepodległość, suwerenność, niezależność – będą słowami, które w najbliższym czasie odmieniane będą przez wszystkie przypadki. Szczególnie dla ugrupowań, które jeszcze do niedawna stanowiły znaczącą siłę, a teraz są tylko „niewielkimi procentami”. Prawica, w tym skrajna, ma idealną szansę by wykrzyczeć narodowi, że obecna władza tylko przygląda się, jak reszta świata debatuje nad losem Ukrainy. A wszystko to, bez głosu samy Ukraińców, bo dla polityków takich jak Emmanuel Macron czy Władimir Putin są oni kompletnie niepotrzebni.

I patrząc, z pewnej odległości, na to co dzieje się obecnie wokół tematu Ukrainy, trzeba przyznać, że w ich słowach jest trochę racji. Kilka tygodni temu Zełenski był w Paryżu i ściskał się z człowiekiem, który teraz potrafi otwarcie przyznać, że o Ukrainie rozmawia z Putinem i to poniekąd mu wystarczy. A w ślad za nim idą inni.

Polityczni przyjaciele

Najbliższe tygodnie będą bardzo trudne dla Zełenskiego i Sługi Narodu, w kraju, jak i za granicą. Przed „młodym” prezydentem jedno z najważniejszych spotkań w karierze. Na rozmowie z Donaldem Trumpem, która odbędzie się w Warszawie, można bardzo wiele zyskać, jak i wiele stracić. Ale nie tylko na tej rozmowie polityczny świat Wołodymyra Zełenskiego powinien się kończyć.

Już kilka tygodni temu, gdy wówczas jeszcze aktor, był zaprzysięgany na prezydenta, pisałem iż jego głównym zadaniem będzie znalezienie politycznych przyjaciół. Tych blisko i tych daleko. Zełenskiemu są potrzebni politycy z wysokiej półki, którzy nie tylko zrozumieją potrzeby Ukrainy, ale przede wszystkim, będą chcieli pójść za nią w ogień.

Miałem nadzieję, że taki sygnał wyśle Polska z prezydentem Dudą na czele, przeliczyłem się. Na tej współpracy skorzystała by Ukraina, ale przede wszystkim nasz kraj, choć tego politycy nie byli w stanie lub nie chcieli zrozumieć. Teraz jest już na to za późno.

Trzeba przyznać szczerze. Wołodymyr Zełenski trochę się pogubił i ciężko mu wejść na właściwe tory. Widać to doskonale po spotkaniu z Benjaminem Netanjahu, które izraelski polityk rozegrał swoim scenariuszem. Wygrał po prostu doświadczeniem.

1 września – dzień egzaminu

To będzie arcyważny dzień dla Ukrainy, choć ich prezydent będzie w Warszawie. To będzie, przede wszystkim, ważny dzień dla samego Zełenskiego. Na uroczystościach w Polsce będzie mógł, małymi gestami i krótkimi słowami, zbudować wokół siebie zainteresowanie. Będzie mógł, przynajmniej spróbować, pokazać siebie jako kogoś, kto idealnie czuje się w nowym świecie. Jest aktorem, więc wizerunkowo powinien sobie z tym poradzić bez najmniejszego problemu. Problem w tym, czy za plecami ma ludzi, którzy podpowiedzą mu, co powinien powiedzieć, do kogo się uśmiechnąć, a kogo poklepać po plecach.

Jeśli Wołodymyr Zełenski w pierwszych dniach września, zda swój egzamin, to o Ukrainie zacznie się mówić głośno, ale z obecnością Ukraińców. Jeśli nie, to w najbliższej przyszłości nadal czytać będziemy o spotkaniach Putin – Merkel – Macron w temacie „problemów” na Ukrainie.

REKLAMA