Niemcy szykują się na najgorsze. Coś przeczuwają?

Obrazek ilustracyjny. Źródło: pixabay
Obrazek ilustracyjny. Źródło: pixabay

W Niemczech zgromadzono już 190 milionów tabletek z jodem. Działania te podjęto na wypadek awarii jądrowej w którymś z państw sąsiednich. Dla przypomnienia należy dodać, że Niemcy zamierzają wycofać się z energetyki atomowej.

Do austriackiego koncernu Gerot Lannach ze Styrii dotarło zamówienie z Niemiec na 50 milionów opakowań z jodem. Pracownicy przecierali oczy ze zdumienia, gdyż nigdy wcześniej nie widzieli niczego podobnego.

Tabletki te zostały zamówione w ramach działań prewencyjnych na wypadek raka tarczycy, którego mogłaby wywołać awaria reaktora atomowego. Najbardziej zadziwiające było jednak to, że zamówienie przyszło z kraju, który zamierza wycofać się z tego rodzaju energetyki w najbliższych latach.

Zwiększenie zapasów potwierdził także Urząd ds. Ochrony przed Promieniowaniem. 190 milionów tabletek to 4-krotnie więcej niż wynosił dotychczasowy stan posiadania. Takie były zalecenia ekspertów po katastrofie, która miała miejsce w Fukushimie.

– Jeszcze przez wiele dni po awarii może dochodzić do promieniowania, a w przypadku zmiany kierunku wiatru może to dotyczyć większych obszarów niż w przypadku promieniowania trwającego jeden dzień – powiedział Wolfgang Mueller, jeden z ekspertów.

Rozszerzone zostały także strefy atomowe wokół elektrowni, w których może być potrzebna nagła pomoc.

Co ciekawe, z końcem 2022 r. Niemcy zamierzają zamknąć swoje ostatnie reaktory. Mimo to przygotowują się na wypadek awarii w którymś z państw sąsiednich.

– O wiele groźniejsze jest ryzyko pochodzące z elektrowni atomowych leżących blisko granic – podkreśla Mueller. Wskazuje on tym samym na Belgię, Francję, Szwajcarię i Czechy oraz podkreśla, że katastrofa w którymś z nich wiązałaby się z koniecznością interwencji także w RFN.

Źródło: Deutsche Welle