Padł koń na Morskim Oku. Wraca dyskusja o transporcie elektrycznym

Konie pracujące przy przewozie osób do Morskiego Oka / Fot. PAP
REKLAMA

W drodze z Morskiego Oka do Palenicy Białczańskiej przewrócił się koń pracujący przy przewozie turystów. Według relacji świadków, zwierzę długo leżało na asfalcie i nie miało siły wstać.

Jak relacjonuje portal ratujkonie.pl, język zwierzęcia był siny, a oczy wywrócone tak, że było widać same białka.

REKLAMA

Po pewnym czasie koń wstał i został przewieziony do stajni. Następnie przeszedł niezbędne badania.

Stowarzyszenie Przewoźników do Morskiego Oka poinformowało, że koń upadł w wyniku zdarzenia losowego, jakim było potknięcie. Zamieściło również film pokazujący konia po wypadku oraz protokół od lekarza weterynarii, wg którego zwierzęciu nic się nie stało.

W Tatrach od lat trwa dyskusja nt. nadmiernego wykorzystywania koni do przewozu ludzi z Palenicy Białczańskiej do Włosienicy, skąd już niedaleko do Morskiego Oka. W poprzednich latach zdarzało się, że konie umierały na trasie.

Obrońcy zwierząt apelują o wprowadzenie ruchu elektrycznego na tym odcinku. Przewoźnicy bronią się, że konie traktowane są odpowiednio. Niedawno wprowadzono przepis, w myśl którego pomiędzy kursami konie muszą mieć minimum 20 minut przerwy.

Fot. Facebook

REKLAMA