Te pożary są zaplanowane? Wojciech Cejrowski nie dowierza w to, co się dzieje z lasami Amazońskimi

Wojciech Cejrowski. Foto: print screen yt/Wojciech Cejrowski
Wojciech Cejrowski. Foto: print screen yt/Wojciech Cejrowski

Lasy amazońskie są NIE-palne. Aby sobie wypalić małe pole trzeba się BARDZO napracować. Najpierw trzeba zwalić wszystkie duże drzewa, potem wykarczować resztę i palić kawałkami. Amazońskie ogniska gasną same z siebie, trzeba je stale wachlować, rozdmuchiwać – pisze Wojciech Cejrowski w komentarzu, który umieścił na swoim facebookowym profilu.

Ja stwierdza podróżnik, trudno jest uwierzyć w przedstawiane w telewizji obrazki m.in. ze względów na warunki jakie panują w tym miejscu oraz fakt, że z jego osobistych doświadczeń wynika, że rośliny, które się tam znajdują są praktycznie niepalne.

W jednym z odcinków „Boso” pokazywałem Indiankę, która wraz z mężem idzie na polowanie. Jej rola to nieść żywy płomień. Idzie za mężem i w małej tykwie, lub skorupie starego glinianego garnka, niesie płomyk, o który stale dba. Czemu? Bo gdyby zgasł, to w Amazonii nie ma jak rozpalić ognia. Oczywiście istnieją techniki pocierania patykiem o patyk, ale to zawsze robota ŻMUDNA. Ogień w Amazonii rodzi się niechętnie za to bardzo chętnie gaśnie – tłumaczy Cejrowski.

Chodź komentator nie ocenia wprost sytuacji, bo jak stwierdza nie może tego zrobić, ponieważ nie jest tam obecny, to jednak przyznaje, że bardzo ciężko jest mu uwierzyć w przedstawioną wersję.

– Nie dowierzam. Nie chce mi się wierzyć w te pożary. A jednocześnie głupio mi to mówić w sytuacji, gdy widzę filmy. Ha! A może ktoś podpalił ropę? Nie wiem. Szukam odpowiedzi i mi się rachunki nie zgadzają. Ot co. Sam z siebie amazoński las palić się nie chce. Gdyby mi ktoś postawił zadanie podpalenia dużej połaci lasu w Amazonii, to bym go poprosił o napalm, lub dynamit do wysadzenia ropociągu – przyznał Cejrowski.

Źródło: Facebook.com/Wojciech.Cejrowski / NCzas.com