Gdzie powstaje kolonia na wypadek zamieszek na Wisłą? Polska kupiła kawałek lasu tropikalnego w Ameryce Południowej

Las tropikalny. Foto: Wikipedia
Las tropikalny. Foto: Wikipedia
REKLAMA

Po dwóch latach starań Polska kupiła kawałek lasu tropikalnego w Kolumbii. Czyżby chodziło o zapewnienie bezpieczeństwa polskim władzom na wypadek zamieszek nad Wisłą?

Jak się jednak okazuje, za sprawą stoją naukowcy z Uniwersytetu Łódzkiego. To oni zasiedlą bazę o nazwie „La Palma”, w której będą prowadzić badania.

REKLAMA

Posunięcie to jest swego rodzaju odmianą. Jak dotąd polskie stacje badawcze lokowano w znacznie zimniejszych rejonach świata – Wyspa Króla Jerzego na Arktyce, czy też norweska wyspa Spitsbergen.

Tym razem chodzi o działkę o wielkości 30 hektarów lasu górskiego w Dolinie Sibundoy w północnych Andach, ponad 2000 m n.p.m. Właścicielem działki jest polska fundacja Biodiversitatis, która założy tam stację badawczą.

– Po dwóch latach starań polskich naukowców zebraliśmy pieniądze na zakup 30 hektarów lasu w południowej Kolumbii. To umożliwi założenie tam rezerwatu przyrody, a w przyszłości – pierwszej polskiej tropikalnej stacji badawczej – powiedziała dla TVN24 dr hab. Marta Kolanowska, biolog z Katedry Geobotaniki i Ekologii Roślin Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Łódzkiego, szefowa fundacji.

Koszt całego przedsięwzięcia jest szacowany na 200 tys. zł. Z pomocą w zebraniu pieniędzy przyszło amerykańskie stowarzyszenie The Orchid Conservation Alliance (OCA), które ofiarowało 145 tys. zł.

Fundacja od lat prowadzi badania nad storczykami w Ameryce Południowej, głównie w Kolumbii. Jak dotąd polscy naukowcy korzystali z uprzejmości innych uniwersytetów, jednakże musieli płacić za korzystanie z ich baz. Posiadanie swojej stacji ma być znacznie tańsze.

Źródło: wp.pl

REKLAMA