Propagują aplikację dla donosicieli. Czy „Sygnalista” przyjmie się w Polsce?

Zdjęcie ilustracyjne. / foto: pixabay
Zdjęcie ilustracyjne. / foto: pixabay

Czy chcemy żyć w świecie bezprawia i tolerancji dla chamstwa i przemocy? Nie. Czy jednak chcemy wzajemnego donoszenia na siebie obywateli? Chyba też nie. Takie skłonności społeczne istnieją i cierpieliśmy przez nie w historii. W czasie okupacji niemieckiej, w latach PRL. Wywoływanie ich w czasach demokracji też nic dobrego narodowi nie przyniesie, poza zachętą do skundlenia się.

Tymczasem EON46 SA zachęca do instalacji aplikacji o nazwie „Sygnalista” i twierdzi, że jest to „efekt otaczającej nas rzeczywistości, tego z czym spotykamy się na co dzień”. Zachęca do instalacji tego oprogramowania wymieniając szereg drastycznych sytuacji życiowych.

„Proces zgłaszania incydentów, które naruszają regulacje prawne i normy społeczne dotychczas był mozolny i mało skuteczny z powodu braku dowodów oraz obaw przed konsekwencjami zgłoszenia oraz niewiedzą co i komu należy zgłaszać”. Teraz podobno będzie sprawniej…

Twórcy „Sygnalisty” zachęcają: „Czas na zmiany, ruszamy naprzeciw naruszaniu porządku publicznego! Stworzyliśmy doskonałe narzędzie, które niekwestionowanie służy publicznemu dobru. Aplikacja podpowie każdy krok potrzebny do tego, żeby zgłoszenie było skuteczne”.

Donosicielstwo wchodzi więc na wyższy etap. Reklama aplikacji dodaje: „Sygnalista to nowy poziom świadomości, który ma pomóc w zmianie mentalności naszego społeczeństwa i uświadomić mu, że zgłaszanie takich sytuacji to donoszenie w dobrej sprawie”. Donoszenie jest jednak donoszeniem, a „zmienianie mentalności” nie tylko brzmi groźnie, ale opiera się na najniższych instynktach ludzi.

Bezczelność twórców aplikacji jest tak duża, że propagują hasło – „CZYŃ DOBRO – DONOŚ!”. „Sygnalista” ma wejść na rynki w całej Europie. Od Polski mogliby się jednak trzymać z daleka i najlepiej odpowiedzieć im hasłem – „prawdziwy Polak nie donosi!”.

Źródło: Centrum Prasowe PAP

Reklama / Advertisement