Presja ma sens. Władze Hongkongu podjęły decyzję, która może zakończyć trwające od miesięcy protesty

Carrie Lam, szefowa hongkońskiej administracji / Fot. PAP
Carrie Lam, szefowa hongkońskiej administracji / Fot. PAP

Szefowa administracji Hongkongu Carrie Lam ogłosiła w środę, że wycofa budzący olbrzymi sprzeciw społeczny projekt zmiany przepisów ekstradycyjnych. Jest to jeden z kluczowych postulatów protestów, które trwają w mieście od trzech miesięcy.

Rząd formalnie wycofa ustawę, by w pełni rozwiać obawy społeczeństwa – powiedziała Lam w nagranym wcześniej wystąpieniu, do którego odnośniki przekazano mediom. (Jest to jeden z czterech kroków, jakie zapowiedziała w celu zapoczątkowania dialogu ze społeczeństwem)

Kilka godzin wcześniej Lam poinformowała o tej decyzji propekińskich posłów hongkońskiego parlamentu oraz przedstawicieli Hongkongu w parlamencie krajowym Chińskiej Republiki Ludowej.

Zaproponowana, a później zawieszona przez rząd nowelizacja umożliwiłaby ekstradycję z Hongkongu do krajów i regionów, z którymi nie ma on obecnie umowy ekstradycyjnej, w tym do Chin kontynentalnych. Dotyczyłoby to rezydentów Hongkongu, jak również obywateli Chin i obcokrajowców.

Hongkoński rząd argumentował, że zmiana przepisów jest konieczna, by załatać luki prawne umożliwiające zbiegłym kryminalistom ukrywanie się w Hongkongu. Wielu Hongkończyków obawiało się jednak, że możliwość ekstradycji do Chin kontynentalnych podważy praworządność Hongkongu, na której opiera się pozycja tego miasta jako międzynarodowego centrum finansowego.

Hongkong został przekazany Chinom przez Wielką Brytanię w 1997 roku i zgodnie ze wspólną chińsko-brytyjską deklaracją z 1984 roku pomimo zwierzchnictwa Pekinu powinien co najmniej do roku 2047 zachować swoją odmienność od reszty ChRL, w tym kapitalistyczny ustrój, system prawny, niezawisłe sądownictwo i swobody obywatelskie.