
Świat kinematografii jest na ogół mocno „postępowy”, więc kilkuset demonstrantów dość łatwo przejęło czerwony dywan na festiwalu filmowym w Wenecji. Zgłosili swoje postulaty walki ze zmianami klimatu i już bardziej konkretnie, zakazu wjazdu statków wycieczkowych do miejscowego portu. Przy okazji dali się na owym dywanie fotografować do woli.
Około 300 protestujących na czerwonym dywanie poddało się jednak obowiązującej na festiwalu elegancji i przywdziało na tą okazję białe… kombinezony ochronne. Machali transparentami z napisami „Nasz dom się pali”, czy „Nie dla wycieczkowców”, ale też np. wspierali migrację.
Manifestanci to głównie uczestnicy pięciodniowego międzynarodowego obozu „Venice Climate Camp”. Jak widać i oni też lubią się bawić w prestiżowych miejscach, a czerwony dywan był silnym magnesem.
#ClimateChange | The protesters, who belong to Italian and foreign groups, were taking part in a five-day #VeniceClimateCamp event.https://t.co/G4a2Idia3K#VeniceFilmFestival2019
— The Hindu (@the_hindu) September 7, 2019
Działacze mówili ,że temat „kryzysu klimatycznego” jest ważniejszy niż wszystko inne, co można światu pokazać. Gwiazdy filmu, które chętnie wspierają takie akcje, tym razem chyba się jednak obrażą.
Aktywiści zapraszali na czerwony dywan także celebrytów, ale ci się jakoś do drugoplanowych ról nie palili. Sobota była ostatnim dniem festiwalu, który odbywa się na wyspie Lido. Laureatów nagrody Złotego Lwa poznamy wieczorem.
Ihr seid großartig!! 💚#biennalearte2019 #wewantheredcarpet #Venezia76 #redcarpet #VeniceFilmFestival2019 #ClimateCrisis #VeniceFilmFestival #VeniceClimateCamp 💚 https://t.co/k0ECTXFxVH
— WaldEifelFee💚 (@eifelwaldfee) September 7, 2019
Źródło: Reuters