
Chyba nie wiedział, co pisze. Na Twitterze pojawił się wpis Grzegorza Schetyny z krótkim hasłem: „Jarek kończ…”. Miało być lekceważenie, wyszło samozaoranie…
Wpis pojawił się w momencie, w którym Prezes PiS na konwencji swojej partii przebijał rozdawnictwo Platformy i obiecywał właśnie 3 tys. zł płacy minimalnej, 4 tys. za 4 lata, „czternastkę” dla emerytów i dopłaty dla rolników w wysokości 100% dopłat w UE.
Obietnice Małgorzaty Kidawy-Błońskiej z dnia poprzedniego zostały zniszczone i przelicytowane, zwłaszcza, że składała je władza „realna”, a nie „wirtualna”. Wystąpienie w tym momencie Schetyny wydaje się więc pełną kapitulacją.
Jarek kończ…
— Grzegorz Schetyna (@SchetynadlaPO) September 7, 2019
Trudno nie skojarzyć bowiem tekstu „Jarek kończ” z „Potopem” i słynnym „Kończ Waść, wstydu oszczędź”, kiedy to Kmicic prosi w czasie pojedynku Michała Wołodyjowskiego o coup de gras, czyli cios łaski, bo widzi, że na szable mu nie sprosta, a nie chce być dalej ośmieszany.
Gdyby nie zapis na Twitterze, nigdy w taką samokrytykę Schetyny byśmy nie uwierzyli. Kapitulacja, ale żeby zaraz tak sienkiewczowsko i melodramatycznie?