Żałosny poziom polityki głównego ścieku. Komentarze niczym przekomarzanie się chłopców w piaskownicy

Konwencja PO Fot. Twitter
REKLAMA

Fakty są takie. Koalicja Obywatelska robi swoją konwencję w piątek. Przez 24 godziny triumfują. W sobotę jednak odbywa się jeszcze bardziej „amerykańska” (choć z elementami folkloru ludowego) konwencja PiS. Ta wypada okazalej. Co robi PO, która pojedynek na konwencje przegrywa?

Ano skarży się płaczliwie w internecie, że oni tak nie chcą, że nie marnują bez sensu pieniędzy, itp. Europoseł Piotr Borys z PO pisze: „Nie wydajemy milionów na konwencje jak @pisorgpl i miliardów na partyjną propagandę w TVPis! W #Legnica mówimy jasno: te pieniądze muszą służyć Polakom, na zdrowie, walkę z rakiem, wyższe płace , lepszą szkołę! Tego chcą Polacy #”.

REKLAMA

Klituś, bajtuś. Jedni i drudzy za publiczne w większości pieniądze organizują igrzyska, ale kiedy ich imprezka wypadnie słabiej, mówią, że oni tak specjalnie, niemal oszczędnościowo, bo poza igrzyskami chcą dać narodowi i… chleba.

Tymczasem w rzeczywistości np. Koalicja Europejska wydała wg niektórych dwa razy więcej na reklamy na Facebooku od innych partii. Krytykują obecnie puste przebiegi tzw. „cystern wstydu”, ale nie tak dawno sami wypuszczali w miasto dziesiątki aut z bilbordami na temat swoich adwersarzy. I jeszcze wmawiają, że tego „chcą Polacy”. Wart Pac pałaca, ale czy muszą obrażać naszą inteligencję?

REKLAMA