Ameryka Donalda Trumpa wraca na drogę zdrowego rozsądku. Można używać normalnych żarówek. Mała rzecz, a cieszy

Zdjęcie ilustracyjne. / foto: PxHere
Zdjęcie ilustracyjne. / foto: PxHere

Od 2020 roku w USA miał wejść w życie, podobny jak w UE, zakaz używania tradycyjnych żarówek, które należało zastępować ich energooszczędnymi odmianami. Stany Zjednoczone, znoszą jednak ten zakaz, chociaż „obrońcy” klimatu wyją…

Od początku 2020 r. chciano wprowadzić zakaz sprzedaży tradycyjnych żarówek, które nie spełniają standardu oszczędności. Uzasadnieniem tego kroku było podobnie jak w UE chęć zmniejszenia zużycia energii, a co za tym idzie, rzekomej ochrony klimatu.

Amerykański Departament Energii wycofał się z tego zakazu i uznał, że taki krok byłby niekorzystny dla konsumentów z powodu wyższych kosztów ich energooszczędnych zamienników, a poza tym tak naprawdę dla ochrony klimatu jest to kropla w morzu.

Departament Energii wycofał zakaz powołując się na błędną interpretację ustawy o niezależności energetycznej i bezpieczeństwie z 2007 roku. Prawo to stanowi, że ograniczenia dotyczące żarówek można wprowadzać tylko wtedy, gdy jest to… ekonomicznie uzasadnione.

Aktywiści ekologiczni twierdzą, że rząd ustąpił pod presją producentów. Z tym, że ci, na bardziej skomplikowanych technologicznie wyrobach zarobiliby przecież więcej. Niejaki pan Andrew Laski z Appliance Standards Awareness, twierdzi np., że „administracja Trump jest po stronie producentów, którzy chcą nadal sprzedawać przestarzałe, marnujące energię żarówki”.

W podobnym tonie o tej zmianie donosi BBC, które twierdzi, że „prezydent USA Donald Trump zakwestionował naukowy konsensus, że zmiany klimatu są spowodowane działalnością człowieka i wymagają pilnych działań”. A może po prostu jest po stronie zdrowego rozsądku?

Źródło: BBC