DOBROMIR SHOW! Dlatego nie zapraszają Konfederacji? Pierwsza debata i mocna ORKA w wykonaniu Sośnierza

Dobromir Sośnierz. / foto: Prt Sc wnp.pl
Dobromir Sośnierz. / foto: Prt Sc wnp.pl

Cuda cuda ogłaszają i przedstawiciela Konfederacji do debaty zapraszają. Zamilczani przez wszystkie media Konfederaci wreszcie mieli okazję, by jeden z nich się wypowiedział. Udział w debacie w Katowicach wziął Dobromir Sośnierz, były europoseł partii KORWiN.

W najbliższych wyborach do Sejmu wystartuje pięć komitetów ogólnopolskich, w tym cztery z tzw. bandy czworga (PiS, KO, SLD, PSL) oraz Konfederacja. Przedstawiciele tej ostatniej są szczególnie sekowani w mediach.

Podczas regionalnej debaty udało się jednak wystąpić, a nawet zabrać głos Dobromirowi Sośnierzowi. Były europoseł nie miał zbyt wielu okazji do wypowiedzi, ale i tak zapadł w pamięć widzom.

Pierwszym niezwykle ważnym tematem było to, kto będzie premierem i czy kandydatura Małgorzaty Kidawy-Błońskiej z ramienia KO jest słusznym wyborem. W tym przypadku Sośnierz zwrócił uwagę, że nie ma kompletnie znaczenia, kto będzie premierem, a KO która przez lata krytykowała PiS za wystawienie Szydło, a później Morawieckiego na premiera, teraz powtarza manewr partii rządzącej. Sośnierz podkreślił też, że obecnie KO nie ma szansy na wygranie wyborów.

Prawdziwa uczta rozpoczęła się jednak w czasie panelu „gospodarka wolnorynkowa a wsparcie socjalne państwa”. – Jeśli rozdajemy pieniądze za niepracowanie, za nic, a zabieramy ludziom, którzy pracują to zatrzymamy, ale tych którzy chcą dostawać pieniądze za nic, a ci którzy chcą pracować wyjadą, bo są łupieni przez państwo coraz bardziej – zaczął Sośnierz.

Wszystkie te partie, Platforma takie mądre rzeczy teraz Pan mówi (B. Budka – red.), ale jak rządziliście to również podnosiliście podatki. Wszystkie partie po kolei starały się, żeby w budżecie zawsze było jak najwięcej pieniędzy, czyli żeby jak najwięcej zabrać obywatelom – kontynuował.

PiS nie jest wyjątkiem. Wynalazek PiS-u polega na tym, że zaczął odpalać ludziom działkę i przekupił ich ich własnymi pieniędzmi. To powinien być ten moment, w którym ludzie się zorientują „kurde, co my robimy” – dodawał. W tym momencie przerwał mu jednak Jerzy Polaczek PiS, który pytał czy „wsparcie rodziny” jest przekupstwem?

No tak, jeśli najpierw zabiera mu się pieniądze, a później oddaje w formie jakichś dotacji… – zaczął odpowiadać Sośnierz, ale tu kandydat PiS zaczął powtarzać, że te pieniądze pochodzą z uszczelniania i „walki z złodziejstwem”. – Z uszczelniania ile jest milionów, a ile miliardów pochłonęło „500 plus”? – uciął krótko, retorycznym pytaniem były europoseł.

Poza tym to jest masakrycznie szkodliwe, jeśli ktoś ma prawo zatrzymać pieniądze, które zarobił czyli dajemy mu ulgę podatkową, zmniejszamy podatki, to to jest dobre, bo motywuje go do pracy, do robienia rzeczy, za które ktoś inny chce mu zapłacić. A jeżeli dajemy pieniądze za nic, to to do niczego go nie motywuje, oprócz tego, żeby ustawiał się w urzędach i żył na cudzy koszt – kontynuował.

W tej chwili już doprowadziliśmy do sytuacji, że płatników netto w Polsce jest mniejszość. Zatem w każdych wyborach, jak się ta większość beneficjentów zmobilizuje, to przegłosuje tych, którzy na nich głosują. Do takiej katastrofy doprowadziliście wszyscy po kolei (SLD, PO, PSL, PiS – red.) – podkreślił Sośnierz.

Jeden z prowadzących debatę dopytywał, czy może „nie jest to rozdawanie pieniędzy, tylko inwestycja?”. – Ale w co inwestujemy? – odpierał pytanie Sośnierz. – Te pieniądze są redystrybuowane – wyjaśniał prowadzący.

To Pan powtarza w tej chwili tzw. mit zbitej szyby. Jak się mówi, że chuligan zbił szybę to dobrze, bo szklarz ma pracę i nie zarobiłby, gdyby ludzie nie tłukli szyb. W tym momencie tracimy z oczu inne korzyści, które mielibyśmy zamiast tego. Przecież ludzie, którzy muszą oddać te pieniądze do budżetu też by je wydali, tylko na co innego. Gdyby ten chuligan nie stłukł szyby, to kupiłby garnitur i miałby też szybę, a po stłuczeniu szyby i wstawieniu ma już tylko szybę, tak? – wyjaśnił krótko Sośnierz.

Niszczenie czegokolwiek, niszczenie przedsiębiorstw, wyzyskiwanie i transfery socjalne tylko niszczą motywację, bo rozrywają w umyśle ludzi związek przyczynowo-skutkowy między pracą a dostatkiem. Jeżeli ktoś musi pracować na kogoś innego, to to jest niewolnictwo – podsumował kandydat na posła z ramienia Konfederacji.