Tego się „postępowcy” nie spodziewali. Równouprawnianie i „MeeToo” doprowadziły do tego, że pracodawcy nie chcą zatrudniać kobiet

Kobieta w pracy - zdjęcie ilustracyjne. / foto: pixabay
Kobieta w pracy - zdjęcie ilustracyjne. / foto: pixabay

Moda na równouprawnienie płci i konsekwencje prawdziwej i wyimaginowanej „ksenofobii” „machyzmu” doprowadziły do tego, że niektórzy zaczęli się bać zatrudniania kobiet. Podpaść za molestowanie lub podobną czynność można dziś wyjątkowo łatwo.

Są to realne konsekwencje akcji typu „#MeeToo”, które zataczają coraz szersze kręgi. Pracownicy zaczęli się po prostu bać kobiet współpracowniczek. Pojawiły się sygnały unikania roboczych spotkań tete a tete, czy udziału w zajęciach integracyjnych, koedukacyjnych.

Badania wśród pracodawców ujawniły, że już 21% mężczyzn, ale i 12% kobiet deklaruje, że osobiście niechętnie zatrudnia kobiety do prac wymagających ich ścisłej współpracy interpersonalnej z mężczyznami.

Dodatkowo pojawiły się uprzedzenia wobec zatrudniania kobiet atrakcyjnych, bo to i podpaść znacznie łatwiej. 20% mężczyzn i około 6% kobiet po akcji #MeToo rzadziej zatrudnia atrakcyjne kobiety. Badania te ma opublikować w całości pismo Organizational Dynamics. Podobne wyniki przyniosły już i różne wcześniejsze badania kadry menagerskiej.

Można by powiedzieć, że kobiety same zgotowały sobie taki los. Warto się jednak zastanowić, czy te negatywne konsekwencje dotyczą tylko sytuacji kadrowych. To raczej tylko jeden aspekt groźnych i w sumie niekorzystnych dla kobiet zmian ogólnospołecznych.

Jak tak dalej pójdzie to zaczną powstawać firmy z jednopłciową kadrą pracowniczą i nikomu to na dobre nie wyjdzie. Feministki trzeba po prostu pogonić dla dobra samych kobiet…

Źródło: Forbes